3 pytania do...
Treść
Jerzego Gizy współwłaściciela Przedsiębiorstwa Turystycznego "Krywań" - Pańska firma zdobyła Sądecki Laur Turystyczny. Czym jest dla Pana to prestiżowe wyróżnienie Nowosądeckiej Izby Turystycznej? - Czuję się zaszczycony. Nasza branża przechodziła rozmaite koleje losu. Kiedyś dominowała turystyka masowa, później przyszły laty zastoju, nie mieliśmy wsparcia znikąd. Ale mniej więcej od roku 2000 zaczął się systematyczny postęp. Rozpoczynaliśmy niemal od podstaw zdobywanie klienta, rynku. Podnosiliśmy standard swoich usług, zaproponowaliśmy nowe piękne oferty. I ta praca do dziś owocuje. Ludzie przyjeżdżający na Sądecczyznę, wybierają nasze rodzime firmy, bo wiedzą, że będą zadowoleni z jakości usług w hotelach, domach wczasowych, pensjonatach i wyjadą do domów z myślą, że na następny urlop do nas wrócą. "Krywań" w br. obchodzi jubileusz dziesięciolecia działalności. Prowadzę przedsiębiorstwo razem z synem Jarosławem - to jest spółka cywilna. Turystykę znam od podszewki. W tej dziedzinie gospodarki pracuję od 33 lat, więc chyba w Nowym Sączu należę do grona osób o najdłuższym stażu. Pracowałem kolejno w kilku przedsiębiorstwach. Potem w Brzesku prowadziłem podobną firmę. Od roku 1997 znowu działam w Nowym Sączu. - "Krywań" w Nowym Sączu, to brzmi prawie tak, jakby zakopiańczykowi na Kasprowym Wierchu powiedzieć: - Piękna jest sądecka ziemia. My jesteśmy Lachami, oni - góralami. Czy nie ma tu sprzeczności? - Był w moim życiu taki epizod, że przez swoją wspólniczkę zostałem nieładnie potraktowany. Wróciłem do domu, nie wiedząc, co dalej robić. A turystyka zawsze była i jest moją pasją. Nagle stanąłem przed kalendarzem, na którym widniało piękne zdjęcie Krywania, który jest magiczną górą w słowackich Tatrach. Pomyślałem wtedy, niech będzie "Krywań". I tak już zostało. Poza tym bardzo dobrze układa mi się współpraca ze Słowakami. Wspólnie przygotowujemy wspaniałe imprezy. Łączymy ludzi, łączymy regiony. Jesteśmy w Unii Europejskiej, za kilka tygodni znikną granice, można będzie swobodnie się przemieszczać w obie strony. Więc ten nasz sądecki "Krywań" jest takim symbolem turystycznej wolności i jedności. - Stawiacie na tzw. turystykę przyjazdową czy wyjazdową? - Więcej korzysta z naszych ofert turystów z zewnątrz, którzy chcą wypoczywać na Sądecczyźnie, w Limanowskiem, Gorlickiem, ale też mamy propozycje np. dla miłośników Huculszczyzny. Każdemu chcemy pokazać urok tych ziem. Staramy się zawsze przygotowywać atrakcyjny program. Współpracujemy też ze Słowacją, Węgrami i Czechami. Nie urzekają nas dalekie ciepłe kraje egzotyczne, czy z basenu Morza Śródziemnego. Stawiamy na bliższe nam zakątki. Mamy tam sprawdzonych partnerów. Tam też wysyłamy na wypoczynek naszych klientów. Rozmawiał Piotr Gryźlak "Dziennik Polski" 2007-10-31
Autor: wa