Przejdź do treści
Przejdź do stopki

3 pytania do...

Treść

Józefa Barana poety, przewodniczącego jury IV Międzynarodowego Konkursu Poetyckiego "Sen o Karpatach" rozstrzygniętego wczoraj w Piwnicznej Zdroju - Po raz czwarty udało się zorganizować międzynarodowy konkurs literacki na prowincji, z dala od wielkich centrów kultury. Jaki był poziom nadesłanych prac? - Stosunkowo wysoki, czyli mniej więcej taki, jak w poprzednich edycjach. O randze konkursu świadczy duże zainteresowanie w środowisku ludzi piszących. Jurorzy oceniali ponad sto zestawów zawierających 330 wierszy. Bardzo się cieszę, że organizatorzy umożliwiają prezentację swoich utworów nielicznej już grupie poetów, dla których natura, krajobraz, czy pejzaż stanowią inspirację. Ich koledzy z dużych miast parający się literaturą zwykle piszą w kawiarniach wypełnionych papierosowym dymem, a w ich wierszach widać wyłącznie skupienie się na sobie. Trzeba by ich wyprowadzić w teren, choćby na przywitanie wiosny, gdy przyroda budzi się do życia. W ten sposób można by uruchomić w nich nowe pokłady poetyckiej wrażliwości. - Podczas warsztatów dla poetów goszczących w Piwnicznej wspominał Pan o tym, że regionalizm we współczesnej poezji jest w odwrocie, że takie utwory powstają coraz rzadziej. Czy to oznacza, iż za jakiś czas nie będzie już tego nurtu w polskiej literaturze? - Problem pojawił się po 1989 roku, czyli w momencie otwarcia granic. Ludzie zaczęli masowo wyjeżdżać z kraju, zachłysnęli się zachodem. Literatura w dużej mierze stała się wtórna. Pojawiło się na przykład tak zwane pokolenie "BruLionu", obecni czterdziestolatkowie, czyli poeci naśladujący wzorce wyeksploatowane już w literaturze światowej, głównie amerykańskiej. Nie wnieśli nic nowego powielając to, co już było. - Może jednak także i my doczekamy się zjawiska, które przed laty zaobserwowano w Europie zachodniej? Nastąpił tam wielki powrót do małych ojczyzn i to we wszystkich warstwach życia, od gospodarki poczynając, a na sztuce kończąc. - Myślę, że ten proces już się toczy. Widać powrót do korzeni, choćby w architekturze. Ludzie bywający w świecie nie przywożą do kraju projektów domów z Ameryki, Azji czy bliższej nam Europy, ale coraz częściej odwołują się do tego, co było. Budują dworki, czy chałupy będące odzwierciedleniem zabudowy polskiej wsi z XVIII czy XIX wieku. Nawiązują do ludowych wzorów. Wierzę, że już wkrótce podobne zjawisko pojawi się także w literaturze. Wierzę w renesans twórczości takich wielkich poetów nurtu wiejskiego, jakimi byli choćby Tadeusz Nowak czy Jerzy Harasymowicz. Rozmawiał PAWEŁ SZELIGA "Dziennik Polski" 2007-08-20

Autor: wa