Przejdź do treści
Przejdź do stopki

3 pytania do...

Treść

Jolanty Adamczyk wiceprezesa Stowarzyszenia "Nasz Dom" w Piwnicznej Zdroju W Piwnicznej Zdroju reaktywowano po dłuższej przerwie Stowarzyszenie na Rzecz Osób Przewlekle Chorych i Dzieci Niepełnosprawnych "Nasz Dom". - Początki naszego stowarzyszenia sięgają 1999 roku. W pewnym okresie ze względów finansowych zawieszono działalność, ale w ubiegłym miesiącu z powrotem reaktywowano. Stowarzyszeniem kieruje prezes Maria Kulig, pielęgniarka, która pełniła tę funkcję, kiedy organizacja powstawała. Jest to osoba z ogromnym doświadczeniem, oddana bez reszty osobom chorym, niepełnosprawnym. Obecnie trwa procedura sądowa. Złożyliśmy, wraz z niezbędną dokumentacją aneks do statutu. bowiem chcemy poszerzyć naszą działalność. Towarzystwo chciałoby na przykład zacząć na siebie pracować. Myślę tutaj o prowadzeniu działalności gospodarczej. Teraz funkcjonujemy tylko i wyłącznie dzięki funduszom przekazanym przez sponsorów i niewielkim składkom. Ile osób pozostaje pod opieką stowarzyszenia? - Skupiamy, jak zresztą wskazuje nazwa stowarzyszenia, osoby przewlekle chore i dzieci niepełnosprawne w różnym wieku. Dzieci do 16 lat cierpiące na różne schorzenia, w tym dziecięce porażenie mózgowe, rozszczepy kręgosłupa, przepukliny oponowo rdzeniowe czy zmagające się z chorobą nowotworową mamy blisko 60. Osób powyżej 16 roku życia jest znacznie więcej. Właśnie jesteśmy w trakcje organizowania pierwszej imprezy mikołajkowo świątecznej dla naszych podopiecznych. Z pobieżnego rozeznania wynika, że powinno się na niej pojawić blisko 90 osób. Wspomniała Pani, że stowarzyszenie zamierza poszerzyć działalność. Wiem, że szukacie lokum, w którym moglibyście prowadzić warsztaty terapii zajęciowej oraz rehabilitację dla niepełnosprawnych. - To prawda. W gminie znajdują się domy wczasowe, które z takich, czy innych powodów już nie funkcjonują. Może dałoby się nam taki obiekt wydzierżawić. Jest to nagląca sprawa, bo chcielibyśmy uruchomić warsztaty terapii zajęciowej oraz rehabilitację z prawdziwego zdarzenia. Nasi podopieczni wciąż dojeżdżają na rehabilitację do Nowego Sącza albo Krakowa. Rodzice dowożą swoje pociechy na własny koszt. Będziemy robić wszystko, by kupić bus do przewozu osób niepełnosprawnych. W takim domu chcielibyśmy również uruchomić ośrodek pobytu dziennego. Byłoby to również miejsce w którym nasi podopieczni, ich rodzice mogliby się spotykać. Gdzie można by organizować spotkania ze specjalistami. Myślimy także o założeniu grupy wsparcia dla rodziców osób niepełnosprawnych. (MIGA) "Dziennik Polski" 2007-12-10

Autor: wa