3 pytania do...Kazimierza Pazgana
Treść
prezesa zarządu nowosądeckiej spółki Konspol Holding specjalizującej się w produkcji i przetwarzaniu mięsa drobiowego Czy odkrycie w Polsce ognisk niebezpiecznego dla człowieka wirusa ptasiej grypy wpłynęło na poziom sprzedaży produktów z Konspolu? - Nie tylko nie odnotowaliśmy spadku, ale wystąpiło wręcz zwiększone zapotrzebowanie ze strony naszych strategicznych partnerów takich jak Mc Donald's i KFC. Eksportujemy blisko 80 procent produkcji, ale i na krajowym rynku nie nastąpił jakiś gwałtowny spadek zainteresowania mięsem drobiowym. My dużo go przetwarzamy, a wiadomo, że takie mięso nie stanowi zagrożenia, bo wirus ginie pod wpływem temperatury. Firma prowadzi też ogromną hodowlę kurczaków. Czy fermy są wystarczająco dobrze zabezpieczone przed chorobą? - Już przed dwoma laty, gdy w Polsce wykryto pierwsze ogniska ptasiej grypy, wprowadzono bardzo ostry reżim higieniczno sanitarny, który obowiązuje cały czas, bez względu na sytuację. Stosując określone procedury i przestrzegając przepisów można zminimalizować praktycznie do zera możliwość przeniesienia wirusa na żywy drób. Mimo to problem wraca i pojawia się w fermach, które teoretycznie powinny być zabezpieczone przed takim zagrożeniem. Z czego to wynika? - Prawdopodobnie z jakichś błędów związanych z niewystarczająco mocnym przestrzeganiem norm sanitarno higienicznych. Wiadomo, że wirus występuje w odchodach chorych ptaków. Wystarczy, że pracownik będzie miał z nimi kontakt choćby we własnym gospodarstwie lub w drodze do pracy, a wchodząc do zakładu nie zdezynfekuje obuwia. Wtedy pojawi się problem. Trzeba jednak przyznać, że wzrosła znacznie świadomość dotycząca ptasiej grypy. Producenci stosują normy sanitarne, bo jest to przecież w ich interesie. Świadomi hodowcy nie będą też ryzykować ukrywania przypadków padania drobiu wywołanego wirusem, bo mają przecież deklarację Unii Europejskiej i rządu RP, że mogą liczyć na wyrównanie strat będących skutkiem wykrycia choroby. Pewne jest, że ptasiej grypy nie da się całkowicie wyeliminować, tak jak nie sposób wyeliminować sezonowych przelotów ptactwa, które bywa nosicielem wirusa. Ptasia grypa zawsze była, jest i pewnie będzie. Można jednak z pewnością znacznie ograniczyć zagrożenie, stosując ściśle normy higieniczne i sanitarne, które naprawdę skutecznie chronią przed przeniesieniem wirusa na ptactwo hodowlane. Rozmawiał: PAWEŁ SZELIGA "Dziennik Polski" 2007-12-11
Autor: wa