Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Będzie MOSiR, nie będzie nagród

Treść

NOWY SĄCZ. Od 1 sierpnia Nowy Sącz będzie miał nową jednostkę budżetową o nazwie Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji. Nie będzie natomiast stypendiów i nagród dla sportowców. Radni odesłali do poprawy przygotowany przez prezydenta projekt uchwały, który nagradzanie sądeckich sportowców czynią praktycznie niemożliwym.

Radni nie zostawili suchej nitki na prezydenckim projekcie uchwały o stypendiach i nagrodach dla sportowców. Zgodnie z uchwałą przedstawioną Radzie pod głosowanie, żeby otrzymać stypendium, sportowiec musi być z Nowego Sącza, występować w barwach sądeckiego klubu, musi jeszcze osiągnąć sukces w międzynarodowym lub krajowym współzawodnictwie sportowym i wreszcie nie może pobierać stypendium z innego źródła.

Radni zwrócili uwagę, że niektóre z tych zapisów wykluczają się, bo np. sportowcy odnoszący sukcesy międzynarodowe zwykle otrzymują stypendium od rządu. Często też zawodnicy z sądeckich klubów nie są zameldowani w mieście, ale w okolicznych miejscowościach. Wreszcie olimpijczycy i mistrzowie świata na ogół otrzymują stypendia z "innego źródła", a uchwała taką możliwość wyklucza.

Zaklęte rewiry

Radni zwrócili uwagę, że niektóre z tych zapisów wykluczają się, bo np. sportowcy odnoszący sukcesy międzynarodowe zwykle otrzymują stypendium od rządu. Często też zawodnicy z sądeckich klubów nie są zameldowani w mieście, ale w okolicznych miejscowościach. Wreszcie olimpijczycy i mistrzowie świata na ogół otrzymują stypendia z "innego źródła", a uchwała taką możliwość wyklucza.

Radny Józef Hojnor zwrócił uwagę na rozbieżności między oczekiwaniami Rady a propozycją prezydenta:

- Przygotowany projekt uchwały nie dotyka spraw najistotniejszych - nie rozwiązuje problemu zawodników Sandecji, do których m. in. miały być adresowane stypendia - mówił. To właśnie kwestia wynagradzania zawodników tego klubu otworzyła przed kilkoma miesiącami sprawę stypendiów dla sportowców.

Nie tylko zawodnicy trzecioligowej Sandecji, którzy nie mogą pochwalić się wymaganymi w uchwale sukcesami sportowymi, zgodnie z projektem nie mogą liczyć ani na stypendia, ani na nagrody z budżetu miasta. - W uzasadnieniu uchwały mówi się o sporcie młodzieżowym, a w projekcie ujęto wysokokwalifikowany sport wyczynowy seniorów. Wykluczenie stypendystów otrzymujących stypendium z innego źródła zamyka nasz zbiór, czyniąc go pustym. To jakieś zaklęte rewiry - zwrócił uwagę radny Maciej Kurp, przewodniczący Komisji Statutowo - Prawnej Rady Miasta Nowego Sącza. - Nam chodziło o jednorazowe nagrody przy konkretnych sukcesach, jak brązowy medal Beaty Małek w Mistrzostwach Świata seniorek w boksie, a także np. dla Katarzyny Rogowiec, dwukrotnej złotej medalistki Paraolimpiady w Turynie, która nie jest zameldowana w Nowym Sączu, ale trenuje w sądeckim klubie. O takich sportowcach myśleliśmy mówiąc o nagrodach - zwrócił uwagę Kurp składając wniosek formalny o odesłanie projektu do wnioskodawcy. Chodziło o to, by prezydent poprawił go na tyle, aby nagrody były w zasięgu sądeckich sportowców.

Mimo wielu wad projektu, wiceprezydent Stanisław Kaim odpowiedzialny m. in. za sport w mieście, apelował do radnych o poparcie uchwały argumentując, że czas ucieka.

Radni jednak przyjęli wniosek Macieja Kurpa i odesłali uchwałę do poprawek.

Prezydent ma zmienić ją na tyle, by realne stało się otrzymanie stypendium lub nagrody od miasta.

Będzie MOSiR

Po długiej dyskusji radni poparli drugi prezydencki projekt związany ze sportem - zgodzili się na utworzenie Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji.

Od pierwszego sierpnia funkcjonować ma nowa jednostka budżetowa miasta, która będzie administrowała obiektami będącymi obecnie w użyczeniu Stowarzyszenia MKS Sandecja. A w dalszej perspektywie ma przejmować inne zadania Sandecji. Na rozruch MOSiR dostanie z budżetu miasta 40 tys. zł z puli przeznaczonej na wsparcie stowarzyszeń sportowych. Rocznie może kosztować ponad 300 tys. zł.

Zastępca prezydenta Stanisław Kaim nie krył przed Radą, że to rozwiązanie ma odciążyć finansowo zadłużone Stowarzyszenie Miejski Klub Sportowy Sandecja. - Oni często z wyżebranych od sponsorów pieniędzy muszą utrzymywać nasze obiekty sportowe - zwrócił uwagę Kaim.

Przeciwnicy tworzenia nowej jednostki budżetowej zwracali uwagę, że zarządzanie stadionem można przekazać miejskiej spółce Nowosądecki Ośrodek Rekreacyjno - Sportowy, bez konieczności powoływania dyrektora MOSiR i wydatkowania pieniędzy na nowe etaty. Radny Józef Hojnor sugerował, żeby administrowanie stadionem powierzyć dowolnej firmie z branży zarządzania nieruchomościami, np. Sądeckiemu Towarzystwu Budownictwa Społecznego. - I to za małe pieniądze - podkreślił radny. Marek Oleniacz przekonywał, że mnożenie instytucji miejskich nie służy gospodarności, a zabieranie 40 tys. zł stowarzyszeniom promującym kulturę fizyczną na rzecz nowej jednostki miejskiej jest dla nich krzywdzące.

- Gdzie argumenty, które mają nas przekonać, gdzie wyliczenia, gdzie porównania? Skoro zadania te mogą pełnić i NORS i STBS, to po co tworzyć nowe byty? Gdzie tu sens? - pytał radny Maciej Kurp.

- Prosimy Radę o decyzję, a potem będziemy mówić o konkretach - odpowiedział zastępca prezydenta.

To wystarczyło, by 14 z 23 radnych zagłosowało za projektem. Działalność powołanego Ośrodka obejmie organizację imprez sportowych i rekreacyjnych, prowadzenie stałych zespołów ćwiczebnych, udostępnianie obiektu m. in. jednostkom kultury fizycznej i szkołom na zajęcia sportowe. Nowa instytucja miałaby też przejąć od Stowarzyszenia MKS Sandecja administrację placu targowego przy ul. Krańcowej i Lwowskiej oraz komis samochodowy przy ul. Kilińskiego. MOSiR będzie miał własnego, wyłonionego w drodze konkursu dyrektora. Działalność jednostki będzie finansowana z budżetu miasta i z dochodów własnych, uzyskiwanych z prowadzonej działalności gospodarczej. Przedostatni punkt proponowanego przez prezydenta statutu MOSiR mówi, że przy Ośrodku może zostać utworzone gospodarstwo pomocnicze.

(MONK) > warto wiedzieć

Trzy razy nie

NOWY SĄCZ. Po raz trzeci radni nie zgodzili się powołać Marka Danowskiego na stanowisko zastępcy kierownika Urzędu Stanu Cywilnego.

Po pierwszym odrzuceniu kandydatury Danowskiego, prezydent ogłosił nabór na wakujące od kwietnia stanowisko. Marek Danowski wystartował w konkursie i zyskał najwyższą punktację spośród trojga kandydatów ubiegających się o ten urząd. Mimo to jeszcze dwukrotnie sądeccy rajcy nie zgodzili się go powołać. Zaproponowali natomiast, by prezydent ogłosił konkurs na kierownika USC, co może rozwiązać problem. Prezydent, który z powodu wakujących stanowisk w USC kieruje tą instytucją, posłuchał radnych i ogłosił we wtorek nabór na to stanowisko. Do czasu powołania nowego kierownika, wszystkimi sprawami z zakresu udzielania ślubów, wydawania aktów zgonów, aktów urodzenia i zmiany nazwiska będzie musiał zajmować się prezydent. Nowy kierownik może być powołany najwcześniej w sierpniu. Dla prezydenta oznaczać to może brak wakacji. (MONK)

"Dziennik Polski" 2006-06-29

Autor: ab