Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Bez zgody na dotowanie branży

Treść

Nie ma w samorządzie Nowego Targu zgody na dalsze dotowanie branży garbarsko-futrzarskiej przez mieszkańców odprowadzających ścieki komunalne. Taka jest puenta stanowiska, jakie władze miasta zajęły wobec problemu ścieków ogólnogarbarskich wpuszczanych do kanalizacji sanitarnej. Biologicznemu złożu grozi to uśmierceniem. Kożusznicy muszą się zrestrukturyzować, gdyż przy obowiązujących od ładnych kilku lat przepisach nie każdy zakład będzie w stanie prowadzić pełną obróbkę skór. W czerwcu zostanie opracowany system kar dla opornych.

- Mimo wielokrotnych naszych próśb i monitów do przewoźników nie doczekaliśmy się, by odpady ciekłe były zgodne z parametrami określonymi w załącznikach do umów - mówi dyrektor Miejskiego Zakładu Wodociągów kanalizacji, Wojciech Kniotek. - W formie komunikatu postanowiliśmy więc ogłosić, że przyjmowanie ścieków ogólnogarbarskich nie jest możliwe. Cały czas natomiast odbieramy i neutralizujemy w osobnej linii ścieki chromowe, tzw. zużyte brzeczki garbujące, dowożone wozami asenizacyjnymi na oczyszczalnię.

Na ten groźny dla biologicznego złoża ściek, którego przyjmowania oczyszczalnia odmówiła wpierw zakładom futrzarskim ze wschodniej części gminy Nowy Targ, czyli z Waksmunda, Ostrowska, Łopusznej, bo ten obszar jest skanalizowany - składają się zmieszane z nieczystościami bytowymi "ingrediencje".

Chodzi o środki piorące, gnój, krew, białka rozpuszczalne, sól, kwasy, barwniki, tłuszcze, ścinki skór, tkankę odmięsną, wełnę. Obecność trój- i sześciowartościowego chromu przesądza o tym, że ciekłe odpady z wyżej wymienionymi "komponentami" są w świetle przepisów ściekami przemysłowymi i by je wprowadzać do kanalizacji, konieczne jest pozwolenie wodno-prawne. Ścieki "ogólnozakładowe" z zachodniej części gminy Nowy Targ oczyszczalnia przyjmuje nadal, wiedząc, że ten rejon nie jest skanalizowany i leży w jej "zlewni".

Futrzarska branża podnosi argument, że drastyczne posunięcie MZWiK było dla niej zaskoczeniem, jednak trudno mówić o niespodziance, jeśli rozporządzenie dotyczące sposobu wprowadzania do kanalizacji ścieków przemysłowych obowiązuje od 1999 r. Część kuśnierzy ponadto twierdzi od lat, że kuśnierstwo upada, lecz najlepiej weryfikuje tę tezę ilość poprodukcyjnych ścieków. Winę za skład tego, co miejską siecią dopływa do oczyszczalni są też kożusznicy skłonni przerzucać na inne zakłady - np. przetwórstwa mięsnego czy myjnie samochodowe. Zakłady przetwórcze wszakże bardzo szybko dostosowały się do unijnych wymogów, natomiast praktycznie każda myjnia ma już podczyszczalnię. Skądinąd MZWiK też zdecydował się rozwiązać umowę z jednym zakładem przetwórstwa mięsnego (spoza Nowego Targu), który wpierw dostarczał niewielkie ilości ścieków, potem zaczął przywozić 50 metrów sześciennych dziennie.

To, że Nowy Targ dotąd przyjmował ścieki wielokrotnie przekraczające dopuszczalne stężenia - było złem koniecznym", czyli ustępstwem czynionym na rzecz ochrony przyrody. Teraz sytuacja wymaga natychmiastowego odciążenia oczyszczalni z niebezpiecznych dla biologicznego złoża ładunków. - Jest zagrożenie, że przy takim obciążeniu stracimy możliwość oczyszczania ścieków, a to będzie skutkowało nałożeniem na MZWiK kar, w spłacie których nie będą partycypowały ani gmina Nowy Targ, ani dostawcy, ani Podhalańskie Przedsiębiorstwo Komunalne - z tym problemem zostanie miasto - nie ukrywa dyrektor Kniotek. - Nawet z literatury fachowej wiadomo, że zakłady futrzarskie produkują ogromną ilość uciążliwych odpadów stałych i ścieków. My walczymy ze skutkami, czyli z tłuszczem, pianą, osadem, który się nie odwadnia, wełną, która zatyka pompy.

Do kuśnierzy zostaną teraz przez MZWiK rozesłane ankiety. Jeśli wyniknie z nich, że termin przewidziany na dostosowanie technologii w zakładach do przepisów (do końca grudnia br.) jest za krótki, gdyż budowa podczyszczalni wymaga uzgodnień - będzie można rozmawiać na temat przedłużenia terminu o pół roku.

Dlaczego niektórzy z producentów niebezpiecznych ścieków, pojawiając się w oczyszczalni, rozkładają ręce i twierdzą, że "nic się nie da zrobić"? Bo z jednej strony - tak jest najwygodniej, a z drugiej - nie da się ukryć, że system podczyszczania dla jednego zakładu to wydatek ok. 1 miliona zł. Urządzenia polecane przez Polską Izbę Skórzaną były już testowane w dwóch nowotarskich zakładach i efekt jest dla MZWiK zadowalający, lecz wiadomo, że nie są to urządzenia tanie. System dla danego zakładu - w zależności od specyfiki ścieków - trzeba dobierać indywidualnie, w konsultacji z projektantem. Z kilku dużych, kilkunastu średnich i kilkudziesięciu drobnych zakładów na terenie Nowego Targu kilka większych już podjęło działania. Te będą mogły wkrótce pełnić rolę usługową dla innych, organizując punkty zlewne. Inny możliwy wariant to zbudowanie w sąsiedztwie oczyszczalni - przez Cech Rzemiosł Skórzanych lub inny podmiot - jednej dużej podczyszczalni dla firm futrzarskich. Teoretycznie można też usytuować podczyszczalnię na głównym kolektorze, ale to rozwiązanie - jako najdroższe - raczej nie wchodzi w grę.

W każdym razie od przyszłego roku restrykcje dla opornych będą srogie. MZWiK rozeznał sprawę od strony prawnej i wie już, że wolno mu wymierzać kary. Ich system zostanie opracowany do końca czerwca. Za bezumowne wpuszczanie ścieków do kanalizacji sanitarnej grozi zgłoszenie na policję, kara pozbawienia wolności do 1 roku i 10 tys. zł grzywny. Kary za przekroczenie parametrów określonych w umowie mogą sięgać jednorazowo 5 tysięcy zł. Próbki ścieków będą pobierane z przyłączy w drodze, odpadnie więc problem zezwoleń na wejście do zakładu. Praktyką stanie się też zamurowywanie kanałów i odtajnienie nazwisk sprawców zasilania miejskich ścieków niebezpiecznym ładunkiem. - Nie zadrży mi ręka przy cofnięciu pozwolenia na działalność zakładu - uprzedza burmistrz.

(ASZ)

"Dziennik Polski" 2006-05-25

Autor: ab