Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Bez zgody na marną egzystencję

Treść

Na piłkarskie mecze występujących w klasie A seniorów Zyndrama Łącko przychodzi regularnie po 200, 300 osób, częściej świętujących zwycięstwa swych ulubieńców. Te wygrane na własnym boisku przeplatają się jednak z dość częstymi niepowodzeniami w spotkaniach wyjazdowych, co powoduje, że zespół nie może jakoś wdrapać się do VI ligi. - Cóż z tego, że wciąż znajdujemy się wśród kandydatów do awansu, skoro w decydujących momentach coś zawsze staje nam na przeszkodzie w urzeczywistnieniu marzeń - mówi Henryk Dybiec, legendarny działacz futbolowy z miejscowości śliwowicą słynącej, człowiek udzielający się również społecznie w nowosądeckim Okręgowym Związku Piłki Nożnej. - Wygląda na to, że i w tym sezonie niczego wielkiego nie zwojujemy. Głupio straciliśmy kilka punktów, strata do liderujących zespołów jest więc znaczna, praktycznie nie do odrobienia. "Dorosły" zespół Zyndrama prowadzi Jarosław Cidyło, prezes, trener oraz do niedawna zawodnik (przykra kontuzja przerwała interesująco rozwijającą się karierę) tego klubu. Powiada, że bywają niedziele, kiedy z trudem przychodzi mu skompletować jedenastoosobowy skład. Nie dlatego, żeby w Łącku panowie nie kwapili się do kopania piłki. Po prostu wielu graczy pracuje lub studiuje w odległych zakątkach Polski i nie zawsze są oni w stanie zameldować się na zawody w swej rodzinnej wsi. Szkoda, bowiem - zdaniem szkoleniowca - jeśli brać pod uwagę umiejętności czysto sportowe, naprawdę stać jego zespół na występy w wyższej klasie rozgrywkowej. W sytuacji, gdy "dorosła" drużyna pojawia się i znika, w Łącku postawiono na pracę z młodzieżą. Henryk Dybiec zadbał, by zapewnić adeptom właściwą opiekę trenerską i przyciągnąć do klubu sponsorów. Działacz podkreśla przy tym, że na stałą pomoc Zyndram liczyć może ze strony gminy. Nie zdarzyło się, by wójt Franciszek Młynarczyk odmówił sportowcom wsparcia. - Zdaję sobie doskonale sprawę, że w identycznym do naszego położeniu znajduje się 90 procent klubów z podobnych miejscowości - zapewnia Dybiec. - Nie zamierzam jednak godzić się na marną egzystencję. Pomyślałem sobie, że w Łącku i okolicy nieźle prosperuje kilka przedsiębiorstw, które można by namówić do współpracy. Rozpocząłem od firmy Stefar, specjalizującej się w transporcie międzynarodowym i spedycji, posiadającej ponadto skład materiałów budowlanych. Jej właściciele Piotr Stec i Wacław Faron grali kiedyś w trampkarzach naszego klubu i nie dali się długo namawiać. Ufundowali dwa komplety strojów piłkarskich dla juniorów starszych i trampkarzy starszych. To dla naszego budżetu spore odciążenie. - Mamy takie czasy, że powinno się inwestować w młodzież - podkreślają przedsiębiorcy. - Jesteśmy otwarci na współdziałanie z Zyndramem. Bardzo szanujemy pana Dybca. To człowiek sercem i duszą oddany klubowi. Dla naszej od 15 lat istniejącej firmy zakup sportowego sprzętu to niewielki wydatek, a wiemy, ile uciechy dostarczyliśmy chłopakom. W miarę możliwości staramy się wspierać również szkolnictwo. Dla placówek w Zabrzeży i Czarnym Potoku ufundowaliśmy atlasy i inne pomoce naukowe. Józef Franczyk jest właścicielem składu materiałów budowlanych oraz słynącej z wyśmienitych kotletów schabowych restauracji "Pod Jabłonią". I on stara się pomagać miejscowemu klubowi. "Szarpnął" się na piłkarskie stroje, a w dniach rozgrywania spotkań zaprasza młodych graczy na obiady. - Trzeba było widzieć radość chłopaków, kiedy wjechały przed nich posiłki - śmieje się restaurator. - Oni naprawdę mają w domach co do garnków włożyć, głodni więc nie byli. Po prostu rozpierała ich duma. Poczuli się ważni, jak "prawdziwi", zawodowi piłkarze. Juniorzy starsi Zyndrama walczą o promocję do I ligi okręgowej. Zajmują obecnie drugie miejsce w tabeli ligi drugiej, nieznacznie ustępując liderującej Jedności. Ich szkoleniowcem jest rodowity łacczanin Łukasz Pogwizd, absolwent Szkoły Trenerów przy Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie. Nie chce wymieniać nazwisk wyróżniających się podopiecznych, twierdząc, że być może wyrządziłby krzywdę pominiętym chłopakom. - Każdy z nich ma swoje wady i zalety, ale najważniejsze jest to, że tworzą kolektyw - przekonuje Pogwizd. - W dotychczasowych meczach odnieśliśmy sześć zwycięstw, po jednym spotkaniu przegraliśmy i zremisowaliśmy. Myślę, że awans jest jak najbardziej realny. - O ambicji tych zawodników najlepiej świadczy taki przykład. Podczas jednej z potyczek nasz bramkarz trafiony został piłką w twarz. Dotrwał do końca meczu. Później przez dłuższy czas narzekał na bóle szczęki, ale przychodził na treningi. Dopiero po kilku dniach okazało się, że w kilku miejscach doznał złamania żuchwy. Obecnie leczy konfuzje, ale jestem przekonany, że powróci do gry. Podobnej reakcji spodziewałbym się zresztą również po wszystkich zawodnikach - kończy Henryk Dybiec. (DW) Warto wiedzieć Podstawowy skład zespołu juniorów starszych Zyndrama Łącko tworzą następujący gracze: Marek Pyrdoł, Grzegorz Stabaszewski, Mateusz Kutwa, Przemysław Duda, Wojciech Pogwizd, Jan Duszyński, Krzysztof Warzecha, Damian Bugański, Krzysztof Lipień, Waldemar Najduch, Andrzej Stec, Damian Tworek. Trener: Łukasz Pogwizd. Kierownik drużyny: Henryk Dybiec. "Dziennik Polski" 2007-11-06

Autor: wa