Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Bez znieczulenia. Piekiełko

Treść

Będą badane od nowa okoliczności nadużyć finansowych i łamania prawa przy prowadzeniu niepublicznego Zespołu Szkół w Piekiełku, któremu patronowało Katolickie Stowarzyszenie Wychowawców. Prokuratura Apelacyjna w Krakowie uchyliła decyzję Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu, która jesienią ubiegłego roku umorzyła postępowanie w kilku kluczowych punktach.



Wczoraj naczelnik wydziału śledczego Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu Stanisław Gancarz potwierdził w rozmowie z nami, że sądecka prokuratura na nowo będzie badać aferę w Piekiełku w zakresie gospodarki finansowej w szkole i długu liczącego już grubo ponad milion złotych.

- Prokuratura Apelacyjna w Krakowie uchyliła umorzenie naszej prokuratury i można powiedzieć, że w zakresie finansów dochodzenie jest zaczęte niejako od początku - mówił wczoraj prokurator Gancarz. - Powodem jest uznanie zażalenia i tu żadnych tajemniczych sił nie ma się co doszukiwać.

Zażalenie złożyły dwie nauczycielki, członkinie zarządu stowarzyszenia prowadzącego szkołę, które obciążono spłatą długu wobec ZUS, choć w szkole powszechnie wiadome było, że wszystkie decyzje wydawała jednoosobowo dyrektorka szkoły i prezes stowarzyszenia Zofia Bulanda, od roku przebywająca w USA.

Jeśli doszukiwać się działania jakiś sił sprawczych to ewentualnie po liście, jaki równolegle z zażaleniem ofiar przekrętów dyrektorki wystosowało do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry grono nauczycielskie z Piekiełka.

Po umorzeniu sprawy przez sądecką prokuraturę, pedagodzy obserwujący na co dzień rządy dyrektorki, zdenerwowali się i postanowili zainteresować ministra Ziobrę bezkarnym podrabianiem dokumentów, oszukiwaniem pracowników, tolerowanym przez ZUS dwuletnim niepłaceniem składek i wypuszczeniem osoby bezpośrednio podejrzanej o to wszystko do USA.

U podłoża całej afery była chęć utrzymania w Piekiełku gimnazjum, które władze gminy chciały zlikwidować. Pomysłem stało się powołanie do życia oddziału Katolickiego Stowarzyszenia Wychowawców, które po 2000 roku przejęło z gminy subwencję oświatową na cały zespół szkół. Na czele stowarzyszenia stanęła Zofia Bulanda, pracownica Urzędu Gminy w pobliskim Tymbarku i wówczas zaufana osoba wójta. Ona także objęła funkcję dyrektora szkoły, co dawało jej w praktyce władzę absolutną. Grono pedagogiczne krytycznie patrzące na wiele poczynań finansowych i organizacyjnych dyrektorki znieczulały szeroko rozgłaszane sukcesy szkoły. Przecieki o manipulacjach subwencją oświatową otrzymywaną z Ministerstwa Edukacji pojawiły się na początku 2004 roku, ale szybko były tłumione przekonaniem, że w katolickim stowarzyszeniu źle się dziać nie może. Dodatkowo znieczulały podejrzliwych pochlebne opinie o szkole wygłaszane przez miejscowego proboszcza i bierność władz gminy. Konstrukcja prawna całej organizacji była taka, że trudno ją było kontrolować. Starostwo limanowskie czyniło to bardzo powierzchownie, a władze centralne stowarzyszenia dawały wiarę temu, co mówiła dyrektorka, nie badając dogłębnie papierów. ZUS limanowski twierdzi dziś, że wysyłał upomnienia do szkoły, że zalega ze składkami nauczycielskimi. Afera wybuchła na dobre wtedy, gdy jedna z nauczycielek zniechęcona warunkami płacowymi postanowiła ze szkołą się pożegnać, a przy okazji sprawdzić swoje konto w ZUS. Okazało się, że za lata 2002-2004 jest niemal puste!

Wyszło wówczas na jaw, że zaległości szkoły wobec ZUS sięgają 600 tys. zł, i odsetki rosną. Afera sięgała głębiej do okoliczności powołania stowarzyszenia, fałszowania podpisów członków zarządu potrzebnych do rejestracji. Osoby uznane jako zarząd zaczęły się wypierać, by zgłaszały się na te stanowiska dobrowolnie. Zofia Bulanda, najpierw wzięła wszystko na siebie, potem się wyparła winy, by pewnego dnia wyjechać do USA, gdzie przebywa do dziś. Ogromny dług wobec ZUS spadł na dwie nauczycielki, które co prawda podpisywały się pod dokumentami stowarzyszenia razem z dyrektorką, ale, jak utrzymują, na jej wyraźne żądanie. Cały czas żyją pod groźbą konfiskaty całego dorobku ich życia.

- Gdyby pani Bulanda wróciła do kraju, część sprawy dotycząca fałszerstw dokumentów zostałaby wznowiona - powiedział nam naczelnik Gancarz. - Bez jej udziału, jej wyjaśnień to tkwi w zawieszeniu. Zajmiemy się finansami i niegospodarnością.

Nauczyciele w piśmie do Zbigniewa Ziobry stawiają szereg pytań dotyczących relacji szkoły i gminy, przez którą przechodziły pieniądze na szkołę, prowadzenia księgowości, zasad zatrudniania. Te kwestie mieszczą się niewątpliwie w pojęciu gospodarka finansami.

(WCH) , "Dziennik Polski" 2007-03-27

Autor: ea