Bój się, bandyto
Treść
Wojna z chuliganami trwa - pomogą w niej między innymi? architekci. Choć minimalnie udało się ograniczyć bezkarność młodych bandytów: w mieście i powiecie spadła liczba przestępstw nie oznacza to, że wolno spocząć na laurach. Strażnicy miejscy będą pilniej przyglądać się posiadaczom koncesji na sprzedaż alkoholu, a właściciele działek, gdzie zbiera się "element" otrzymają ostrzeżenie od urzędników.
Zlikwidować azyle zła
Tego dowiedzieli się uczestnicy wczorajszego spotkania zespołu zajmującego się wdrażaniem Zintegrowanego Programu Bezpieczeństwa. Po dwugodzinnej burzy mózgów zaplanowano co dalej robić, by Nowy Sącz stał się miastem, w którym bandyci boją się uczciwych obywateli.
Obecna na spotkaniu podkomisarz Magdalena Balawaider z Małopolskiej Komendy Policji poinformowała, że do Nowego Sącza przyjadą zaprzyjaźnieni z policją architekci, by przyjrzeć się ulubionym miejscom osiedlowych chuliganów i poradzić jak uprzykrzyć im życie: gdzie postawić latarnię, gdzie przyciąć zieleń, by nie stanowiła azylu dla młodych gniewnych, jak rozmieścić ławki, by nie były miejscami posiedzeń "kapturowców".
Na początek obejrzą cieszący się złą sławą tzw. Lasek Miczyńskich przy osiedlu Gołąbkowice, gdzie młodzież raczy się nie tylko napojami wyskokowymi.
Władze miasta planują odszukać właściciela tej nieruchomości i upomnieć go, by zainteresował się tym, co się na niej dzieje.
Nieletni nie piją?
To nie wszystko. Lada dzień strażnicy miejscy udadzą się do każdego sądeckiego lokalu i na początek pouczą właścicieli, czym grozi sprzedaż alkoholu nieletnim, których w kawiarniach i pubach jest coraz więcej.
Później wraz z policją będą sprawdzać czy zakaz jest przestrzegany. Jeśli nie - posypią się kary z odbieraniem koncesji włącznie -taki jest plan na najbliższe tygodnie.
ZBP - program zakładający ścisłą współpracę mundurowych i cywilów w zakresie walki o bezpieczeństwo działa! Ponad 16 proc, mniej przystępstw kryminalnych w mieście, wzrost wykrywalności z 52.3 do 60.7 proc i stuprocentowy wzrost ilości interwencji policji - to między innymi efekt coraz większej liczby telefonów na policyjny telefon interwencyjny i na linię zaufania.
- Ludzie coraz częściej dzwonią, i informują nas o zdarzeniach. To powód do satysfakcji. Nasze apele nie poszły na marne - powiedział mł. insp Witold Bodziony, zastępca komendanta miejskiego policji w Nowym Sączu. - Kilka dni temu temu doszło do rozboju na osiedlu Kochanowskiego. Ofiarą był nieletni. Informację przekazali nam mieszkańcy bloku którzy obserwowali zdarzenie. Dokładnie opisali sprawców. Dzięki temu udało się ich złapać - dodał.
- Chciałbym przypomnieć, że prócz telefonu 997 jest jeszcze linia 986, to numer do Straży Miejskiej, czekamy na państwa zgłoszenia, jesteśmy gotowi by służyć pomocą - przypominał komendant Straży Miejskiej Ryszard Wasiluk.
Są problemy
Pozytywne efekty wdrażania ZPB to powód do radości, ale bynajmniej nie do hurra-optymizmu. Problemy są i trzeba się z nimi uporać.
- Musimy znaleźć sposób na rozwiązanie problemu nieświadomości niektórych nauczycieli - twierdzą poloicjanci. - Zdarzył nam się przypadek, że narkotyki znalezione przy jednym z uczniów w jednej z sądeckich szkół były 2 dni przetrzymywane w szkolnej kasie pancernej a policja o niczym nie wiedziała. Tak być nie może! Za takie zachowanie grozi zarzut nielegalnego posiadania narkotyków w stosunku do osoby, która je w ten sposób przetrzymywała.
Kolejny problem dotyczy zachowań ofiar rozbojów i napadów. Komendant policji podał przykład: - Kilka dni temu nastolatek idzie ulicą Lwowską. W kieszeni dzwoni mu telefon a na przystanku obok którego przechodzi siedzi dwóch podejrzanie wyglądających młodzieńców - opowiadał komendant policji. Myśli rozsądnie i nie odbiera telefonu, ale oni wstają i idą za nim. Chłopak popełnia błąd. Zamiast wejść do pierwszego sklepu jaki ma po drodze i poprosić o pomoc, albo zadzwonić na policję ucieka, próbuje ich zgubić. Efekt jest taki że dwójka chuliganów dopada go w podwórku na ulicy Żywieckiej jeden problem. W ZPB nie chcą włączyć się sędziowie i prokuratorzy. Nie odpowiadają na zaproszenia na spotkania zespołu. Dlaczego?
Iwona Kamieńska
"Gazeta Krakowska" 2005-06-24
Autor: ab