Buja, zwodzi, kiedy runie?
Treść
NOWY SĄCZ. Czy miastu grozi kolejny paraliż, gdy trzeba będzie z dnia na dzień zamknąć most heleński?
Po niedawnych ulewach na mo?cie Pi?sudskiego w Nowym S?czu, zwanym popularnie hele?skim, powsta?y w miejscach ??cze? dytetacyjnych kolejne dziury, doraŔnie klajstrowane asfaltem. W ci?gu dnia, podczas du?ego ruchu pojazdów, buja siź ca?y jakby by? zwodzony i staje siź coraz bardziej niebezpieczny. Jego remont bździe mo?liwy najwcze?niej za rok, pod warunkiem, ?e wcze?niej nie zawali siź pod coraz wiźkszym obci??eniem pojazdów.
Wczoraj rano na naszych oczach rozjechana została świeża asfaltowa łata, którą drogowcy wylali w miejsce powstałej głębokiej dziury w jezdni. Samochód ciężarowy, nie mogąc się wyminąć z innym, jadącym z przeciwka, po prostu potrącił postawiony pachołek i wpadł tylnymi kołami w miękki asfalt. Tym sposobem robota drogowców poszła na marne. Dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg Czesław Żytkowicz uważa, że takie zachowanie, to wynik braku kultury kierowcy.
- Powinien się zatrzymać przed pachołkiem i ominąć go, to oczywiste. Przecież nie pierwszy raz się zdarza łatanie jezdni. Głównie teraz się to robi i kierowcy wiedzą, jak się zachować. Cóż tu się rozwodzić - twierdzi dyrektor Żytkowicz.
Sprawa jednak nie jest taka oczywista. Żeby ominąć pachołek, trzeba zjechać na lewy pas jezdni, który jest w godzinach szczytu zajęty przez niekończącą się lawinę samochodów. Można by tak stać i stać. Więc kierowcy próbują jakoś się zmieścić. Most ma ruch dwukierunkowy, lecz jest wąski, podobnie, jak ten w wyższym biegu Dunajca w Gołkowicach. O drugim na razie się marzy, a pierwszy tak naprawdę zwodzi, że istnieje.
- Jest jaki jest. Widzimy, że sypie się na naszych oczach. Na generalny remont potrzeba 2,5 mln zł - mówi Czesław Żytkowicz. - W tej chwili z budżetu miasta budowany jest most na Kamienicy w ciągu ulicy Tarnowskiej i remont drugiego obiektu jest w tym roku wykluczony, poza doraźnym łataniem. Wygląda to, jak wygląda.
Od kilku lat władze miasta wysyłają do ministerstwa coraz bardziej dramatyczne prośby o dofinansowanie remontu mostu, którego runięcie czy wyłącznie z ruchu ze względów bezpieczeństwa kompletnie sparaliżowałby miasto i ruch tranzytowy na wszystkich kierunkach wylotowych. W najbliższej okolicy nie ma dla niego i kierowców żadnej alternatywy, a utrzymywany być musi z pieniędzy miasta.
- Przepisy są w tej sprawie jednoznaczne. Ciągi dróg krajowych na terenie miasta, a więc i mosty, musimy utrzymywać z własnych pieniędzy - stwierdza szef MZD. - Na ten rok są jakieś tam niewielkie pieniądze na łatanie. Mamy nadzieję, że w budżecie na rok 2007 znajdzie się odpowiednia kwota na remont.
O ile, dodajmy, most przetrwa letnie natężenie ruchu, kolejne wezbrania rzeki, które przecież możliwe są w każdej chwili no i mrozy, rozsadzające konstrukcję w miejscach już nadwątlonych i dziurawych.
Wojciech Chmura
"Dziennik Polski" 2006-06-14
Autor: ab