Chcecie nas wyrzucić?
Treść
NOWY SĄCZ. Handlowcy z targowiska na rogu ulic Lwowskiej i Krańcowej poprosili prezydenta, by odpowiedział szczerze: czy mają zwijaĺ interesy, czy w zamian za urzżdzenie estetycznego targu władze miasta pozwolł im handlowaĺ przez kilka następnych lat. Wiceprezydent Stanisław Kaim odpowiedział, że nic nie może zadeklarowaĺ, bo właśnie kończy się kadencja samorzżdu.
Spotkanie odbyło się w środę w świetlicy osiedlowej na ul. Kołłątaja z inicjatywy Rady Kupieckiej, którą tworzą właściciele stoisk handlowych na targu.
Według słów Jana Ciesielski, dyrektora Wydziału Architektury, targ przy ul. Lwowskiej - jednej z głównych ulic w mieście - to wrzód na organizmie miasta. Targowisko w obecnym kształcie nie może dalej funkcjonować.
- Od marca 2004 roku próbujemy ten wizerunek zmienić. Prosimy tylko o jedno: jeśli zainwestujemy pieniądze w ustawienie nowoczesnych kiosków, chcemy mieć gwarancję, że będziemy mogli pracować tam przez cztery, pięć lat.
Prezydent nie daje jednak żadnych gwarancji, bo - jak wyjaśniał jego zastępca Stanisław Kaim - dać ich nie może. Teren, na którym znajduje się targ, z sąsiadującą działką Spółdzielni "Twórczość" został przeznaczony pod budowę nowej siedziby Urzędu Miasta. Na razie w miejskim budżecie nie ma pieniędzy na tę budowę. Nikt też nie potrafi odpowiedzieć na pytania, kiedy może ona ruszyć. Poza tym właśnie dobiega końca kadencja, a przyszłych władz nie można obarczyć decyzją, która zwiąże im ręce. Tym właśnie Kaim tłumaczył brak jakichkolwiek deklaracji ze strony miasta.
Aktualnie plac ma dwóch zarządców. Jednym jest Stowarzyszenie MKS Sandecja, które przez lata czerpało dochód z czynszu, a dziś administruje kioskami na placu targowym. Drugim administratorem jest od niedawna Gospodarstwo Pomocnicze przy Sądeckim Ośrodku Interwencji Kryzysowej. SOIK administruje parkingiem i ławami, na których handlarze rozkładają towar oraz ubikacją, która od miesiąca jest zamknięta.
Dla sprzedawców SOIK to instytucja obca. Podczas spotkania Czesław Baraniecki wyjaśnił im, czym zajmuje się jego firma.
- Jesteśmy jednostką budżetową i zajmujemy się pomocą ludziom w różnego rodzaju sytuacjach kryzysowych - wyjaśniał.
- Dlaczego ten cały "kryzys" (tak sprzedawcy nazywają SOIK) nam nie pomoże, tylko kryzysuje nas, każąc płacić naszym klientom po 2 zł za parking, który zawsze był bezpłatny? Przez to mniej ludzi robi u nas zakupy. Chcecie nas tak delikatnie wyrzucić z placu? - pytała jedna z kobiet obecnych na sali.
Istotnie, SOIK od maja wprowadził opłatę za parking i zdaniem handlowców zrobił to niezgodnie z prawem, bo w aneksie do umów najmu, kupcy mają ujętą opłatę za parking.
- Dlaczego nas pan ukarał tak drogim parkingiem? Do nas przychodzi specyficzny klient, raczej niezamożny. Taki, który nie pójdzie na zakupy do Europy, bo tam dla niego za drogo. Tymczasem nawet tam jest darmowy parking. My tę opłatę odczytujemy jako nieprzychylny gest ze strony władz miasta - mówili zebrani.
- Utrzymanie czystości, wywóz śmieci, dozór nocny, korzystanie z sanitariatu i umywalki również są w tym aneksie - mówili sprzedawcy. Tymczasem Gospodarstwo Pomocnicze SOIK wprowadziło opłatę za WC w wysokości 1 zł.
Więcej: dyrektor SOIK wezwał handlowców do podpisania z nim nowej umowy od maja do końca czerwca. Na to się nie zgodzili. Po konsultacji z prawnikiem odmówili twierdząc, że mają ważne umowy z MKS "Sandecją", dotychczasowym administratorem i trzeba je najpierw wypowiedzieć z półrocznym wyprzedzeniem.
Kupcy dziwili się ogromnie, gdy usłyszeli, że prawdopodobnie już niedługo będą mieli zupełnie nowego administratora będzie to Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji - nowa jednostka budżetowa, która jeszcze nie istnieje, ale prezydent będzie wnioskował do Rady o jej utworzenie już podczas najbliższej sesji. W MOSiR przekształcona zostanie spółka Nowosądecki Ośrodek Rekreacyjno - Sportowy. Poza budżetem miasta MOSiR ma czerpać dochód z targowiska.
- Po co nam jest potrzebny SOIK, Sandecja czy MOSiR? Czy my sami nie moglibyśmy administrować tym targowiskiem i wpłacać pieniędzy bezpośrednio do miejskiej kasy? - pytali sprzedawcy.
Wiceprezydent Kaim powiedział im, że chętnych jest więcej i wyciągnął pismo od przedsiębiorcy, który chce zapłacić pół miliona złotych za dzierżawę. Prezydent będzie musiał udzielić mu odpowiedzi. Być może przy takim zainteresowaniu ogłoszony zostanie przetarg na dzierżawę.
Kaim zaproponował, żeby sprzedawcy z targowiska przy Lwowskiej założyli stowarzyszenie i stanęli do przetargu na dzierżawę tego placu. - Do czasu uprawomocnienia się organizacji, prezydent nie będzie ogłaszał przetargu, żebyście mieli szansę - zaproponował. Oczywiście nie mógł dać gwarancji, że to właśnie kupcy zostaną administratorem targowiska.
- Nie obchodzi ich nasz los, ani nasze rodziny. Nawet nikt z radnych nie pofatygował się na spotkanie. A przecież my ich wybieraliśmy i będziemy wybierać w kolejnych wyborach - mówił Jan Tucznio w imieniu Rady Kupieckiej prowadzący środowe spotkanie.
Kupcy rozważają możliwość zawiązania stowarzyszenia i wystartowania w przetargu, o ile rzeczywiści zostanie on ogłoszony.
(MONK)
"Dzienik Polski" 2006-06-23
Autor: ab