Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Chłopcy z zapałkami. Wójtowa

Treść

Policja zatrzymała trzech młodych druhów z Ochotniczej Straży Pożarnej w Wójtowej (gmina Lipinki) podejrzanych o podpalenie kilku budynków gospodarczych. Mężczyźni nie potrafili podać motywów swojego działania i utrzymują, że podkładali ogień, będąc po wpływem alkoholu.



W to, że w Wójtowej działają podpalacze, nikt nie wątpił, bo przyczyny kolejnych pożarów jednoznacznie kwalifikowano właśnie jako podpalenia. Tak było w przypadku sześciu zdarzeń w 2005 r. i trzech w roku 2007. Te ostatnie miały miejsce w tygodniowych odstępach, a do jednego z pożarów strażacy wyjeżdżali w samo południe, co świadczy o dużej pewności siebie podpalaczy. Zawsze wybierali puste budynki gospodarcze lub stodoły. Pod domy nie podkładali ognia.

- Nie mieliśmy wątpliwości, że kolejne pożary są dziełem jakiegoś podpalacza, ale nie podejrzewaliśmy, iż może to być ktoś z naszej jednostki - mówi Waldemar Kordyl, naczelnik OSP w Wójtowej. - Dlatego długo nie mogłem uwierzyć w informację, którą przekazał mi komendant policji w Bieczu, informując o zatrzymaniu naszych druhów.

Waldemar Kordyl w rozmowie z "Dziennikiem Polskim" najpierw podkreślił, iż byli to bardzo porządni strażacy o nieposzlakowanej opinii, po czym stwierdził, że... nie wie, o których chodzi, bo policja nie podała mu nazwisk podejrzanych. Ów zadziwiający brak konsekwencji tłumaczy tym, że jak na razie nikomu nie udowodniono winy. Nie przekonuje go nawet to, iż zatrzymani przyznali się do podkładania ognia.

- Czekam na oficjalną informację na ten temat - ucina rozmowę Waldemar Kordyl.- Czekam na oficjalną informację na ten temat - ucina rozmowę Waldemar Kordyl.

Pierwszy z podpalaczy, 25-letni mężczyzna, wpadł w miniony czwartek w policyjną zasadzkę. Podejrzewano go wówczas o podpalenie budynku gospodarczego w sąsiedniej wsi Głęboka. W trakcie przesłuchania postawiono mu dodatkowy zarzut podpalenia dwóch budynków gospodarczych w Wójtowej, w 2005 i 2007 r. Dwa dni później policjanci zatrzymali kolejnych mężczyzn - 18 i 26-latka.

- Jak się okazało, młodszy brał udział we wszystkich trzech podpaleniach, a 26-latek w ostatnim, w miejscowości Głęboka - mówi aspirant Daniel Myśliwy, rzecznik prasowy gorlickiej policji. - Podczas przesłuchań żaden z zatrzymanych nie potrafił podać motywów swojego działania. Jak wyjaśnili, czynów tych dokonywali pod wpływem alkoholu.

Śledztwo w tej sprawie prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Gorlicach. Ma ono m. in. wyjaśnić, czy mężczyźni mogą mieć powiązania z niewyjaśnionymi do dziś pożarami zabudowań gospodarczych, jakie zaistniały w 2005 r. w Wójtowej.

- Trzem młodym ludziom zostały przedstawione zarzuty podpalenia - mówi Tadeusz Cebo, prokurator rejonowy w Gorlicach. - Dwóch przyznało się do nich w całości, a jeden z mężczyzn tylko częściowo.

Prokurator Cebo na tym etapie śledztwa nie może podać szczegółów sprawy. Nie wyklucza postawienia podejrzanym dalszych zarzutów. Natomiast komendant powiatowy policji w Gorlicach, młodszy inspektor Michał Gawlik podkreśla bardzo dobrą współpracę z policją mieszkańców Wójtowej i Głębokiej.

- Dziękujemy za wszelkie informacje, które do nas napływały - mówi komendant Gawlik. - Zakładaliśmy, że za podpalenia może być odpowiedzialny jeden, może dwóch sprawców, a tymczasem zostały zatrzymane trzy osoby. Bez współpracy z mieszkańcami i lokalnymi samorządami nie byłoby to możliwe.

Czarne owce

Decyzją Sądu Rejonowego w Gorlicach 25-latek został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Wobec starszego o rok strażaka zastosowano dozór policyjny i poręczenie majątkowe. Gorlicka prokuratura wystąpiła o zastosowanie tymczasowego aresztu wobec trzeciego z zatrzymanych - 18-latka - ale sąd nie przychylił się do tego wniosku. Prokuratura złoży w tej sprawie zażalenie do Sądu Okręgowego w Nowym Sączu.

Komendant powiatowy Państwowej Straży Pożarnej w Gorlicach, brygadier Andrzej Stafiej przewiduje, że skandal w Wójtowej położy się cieniem na całej strażackiej służbie. Podkreśla, iż PSP nie ma wpływu na działalność ochotniczych jednostek, które działają w oparciu o ustawę o stowarzyszeniach, więc nie podlegają zawodowej straży pożarnej. W powiecie gorlickim jest 61 takich jednostek zrzeszających ponad dwa tysiące druhów. Nie obejmują ich obowiązkowe testy psychologiczne, którym poddawani są kandydaci na zawodowych strażaków.

- Zdecydowana większość z nich to bardzo porządni ludzie oddani służbie - przekonuje Andrzej Stafiej. - Niestety, w każdym środowisku znajdą się czarne owce, których postawa rzutuje na opinię o całej straży. Jednostkę w Wójtowej zawsze ocenialiśmy bardzo wysoko, więc dla nas ta sytuacja także stanowi duże zaskoczenie.

Dodajmy, że historia tamtejszej OSP sięga 1892 r., a do powstania straży przyczynił się wówczas ks. ekspozyt parafii lipińskiej Wojciech Szmyd. Ponieważ tamten okres działalności jest słabo udokumentowany, za datę oficjalnego powołania OSP przyjęto rok 1930. Obecnie dysponuje ona dwoma ciężkimi samochodami - starem i ziłem. W listopadzie 2004 r. jednostka została włączona do Krajowego Systemu Ratowniczo Gaśniczego.

(SZEL, MIGA) , "Dziennik Polski" 2007-05-16

Czterech druhów z ogniem

Przed sześcioma laty podobna seria podpaleń pustych stodół i zabudowań gospodarczych miała miejsce w innej gminie powiatu gorlickiego - Sękowej. Okazało się, że ogień podkładało tam wówczas czterech druhów miejscowej OSP. Wszyscy zostali usunięci z szeregów Ochotniczej Straży Pożarnej, a w procesie sądowym skazano ich na dwa lata więzienia, choć wykonanie kary zawieszono. W sękowskiej OSP dokonano daleko idących zmian personalnych i od tamtej pory podpalenia się nie zdarzały.

Autor: ea