Ciekawi i pokrzywdzeni
Treść
NOWY SĄCZ. Kolejna grupa osób złożyła wnioski do Instytutu Pamięci Narodowej
Kilkadziesiąt osób wypełniało wczoraj w siedzibie "Solidarności" w Nowym Sączu wnioski o udostępnienie dokumentów gromadzonych na nich przez komunistyczne służby bezpieczeństwa. To trzecia wizyta pracowników IPN.
Robert Murzyn, pracownik oddziałowego biura udostępniania i archiwizacji dokumentów IPN, dyżurował przy ul. Pijarskiej od rana do godzin popołudniowych. Przyjął kilkudziesięciu chętnych. - Fotografować mnie można, ale żadnych informacji nie udzielam - powiedział na widok naszego reportera. Jego rolę przejął przewodniczący delegatury NSZZ "Solidarność" w Nowym Sączu Tadeusz Nitka.
- Zarząd krajowy NSZZ "S" podjął uchwałę o składaniu oświadczeń lustracyjnych przez związkowców funkcyjnych. Postanowiliśmy poprosić tu pracowników IPN dla wygody chętnych osób - powiedział nam wczoraj Tadeusz Nitka. - Są tu już trzeci raz. Najpierw, w lipcu ubiegłego roku, przyjechali na zaproszenie "Solidarności" rolników.
- Podczas drugiego pobytu we wrześniu wnioski złożyło 58 osób. W tej chwili też już mamy kilkudziesięciu chętnych - kończy Tadeusz Nitka.
Wczoraj dużą grupę stanowili nauczyciele oraz związkowcy z przedsiębiorstw. Jedna starsza pani przyjechała aż z Nowego Targu.
- Wniosek mógł składać każdy człowiek - mówł Tadeusz Nitka. - Z tym, że zainteresowani nimi są przede wszystkim ci, których represjonowano i teraz chcą wiedzieć, kto na nich donosił. Liczą na możliwość uzyskania statusu osoby pokrzywdzonej i odtajnienie nazwisk donosicieli w swoich teczkach.
Tadeusz Nitka po złożeniu takiego wniosku ponad półtora roku temu, czytał już cztery tomy na swój temat i najbliższych kolegów z opocyji. Czeka nadal na odtajnienie nazwisk, które w dokumentach zostały na razie zamazane.
Wniosek, który wypełniali wszyscy, którzy spotkali się z pracownikiem IPN, miał objętość ośmiu stron i w rzeczywistości jest obszerną bazą danych osobowych zawierającą przebieg pracy zawodowej, działalności w okresie PRL, także opozycyjnej, ewentualnych doznanych represji.
Z tego co ustaliliśmy, chęć poznania swoich tajnych opiekunów z czasów komunistycznych zgłosiło kilku sądeckich samorządowców oraz kilku księży z okolic Nowego Sącza.
Archiwa, które przeglada się osobiście i samemu odbiera potwierdzone kserokopie zawartości teczek, znajdują się dla oddziału krakowskiego w Wieliczce, a ich zawartość liczona jest w kilometrach tomów.
(WCH)
"Dziennik Polski" 2006-02-09
Autor: mj