Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Ciężko chory chirurg

Treść

Sąd Rejonowy zdecydował o zawieszeniu na sześć miesięcy procesu dwóch lekarzy z oddziału urazowo-ortopedycznego sądeckiego szpitala, którzy nieumyślnie mieli przyczynić się do śmierci 38-letniego pacjenta. Przyczyną czasowego zawieszenia postępowania jest zły stan zdrowia jednego z medyków, który próbował popełnić samobójstwo w trakcie toczącego się postępowania karnego.

Sprawa dotyczy śmierci mężczyzny, który pod koniec 2003 r. trafił do szpitala po upadku z rusztowania. Z akt sprawy wynika, że zbadano go dość pobieżnie. Ze zdjęcia rentgenowskiego odczytano jedynie złamanie żebra, choć - jak wykazała sekcja zwłok - złamane były wszystkie po lewej stronie ciała. Nie zlecono dodatkowych badań pomimo stwierdzenia krwio i ropomoczu, poza tym w klatce piersiowej 38-latka rozwijał się krwiak, którego lekarze również nie zauważyli. Pacjenta wypisano do domu, gdzie w bólach wytrwał kilka dni. Gdy jego stan gwałtownie się pogorszył, wrócił na oddział, z którego wcześniej został wypisany. Po dwóch dniach był już na intensywnej terapii, gdzie zmarł.

Biegli orzekli, że śmierć nastąpiła w wyniku urazu klatki piersiowej, który nie został właściwie zdiagnozowany. Nie uwierzyli w informacje zawarte w karcie wypisu chorego, z których wynikało, iż nie odczuwał dolegliwości bólowych i poruszał się samodzielnie. Tymczasem w przypadku złamania żeber ból jest tak dotkliwy, że utrudnia nie tylko chodzenie, ale i oddychanie.

W tej sprawie najpoważniejszy zarzut nieumyślnego przyczynienia się do śmierci pacjenta postawiono młodszemu z lekarzy, który prowadził chorego od momentu przybycia na oddział. Zdaniem prokuratury, zaniechał on czynności, których wykonanie mogłoby zapobiec komplikacjom wynikającym z niepełnej diagnozy stanu chorego. W trakcie toczącego się procesu lekarz próbował popełnić samobójstwo, ale dzięki szybkiej interwencji medycznej udało się go odratować. Nadal jednak jego stan określany jest jako ciężki, więc nie może uczestniczyć w procesie. W tej sytuacji zdecydowano o zawieszeniu postępowania na sześć miesięcy. Po tym czasie biegli ustalą, jakie są rokowania dotyczące powrotu do zdrowia oskarżonego. Gdyby nadal były złe, to prawdopodobnie ten wątek zostanie wyłączony do odrębnego postępowania. Umożliwi to zakończenie procesu przełożonego lekarza. Jego podpis widnieje bowiem pod wypisem 38-latka ze szpitala, co może świadczyć o braku nadzoru i sprawia, że pośrednio on także może ponosić winę za śmierć pacjenta. PAWEŁ SZELIGA

żródło: "Dziennik Polski" 2006-05-21

Autor: mj