Cymes i mecyje!
Treść
"Aj waj. Czyli historie z cynamonem" przywiozła do Nowego Sącza Grupa Rafała Kmity skupiona w Krakowskim Teatrze Scena STU. Toż to był dopiero cymes, same mecyje - żeby się utrzymać w stylistyce spektaklu. Widownia w Małopolskim Centrum Kultury "Sokół" przez ponad pół godziny oklaskami (na koniec na stojąco) wymuszała na artystach kolejne bisy. Szczególny aplauz wywołała piosenka żydowska utrzymana w konwencji... hip-hopu.
Rafał Kmita (socjolog, teatrolog i filmoznawca) przed laty stworzył w Krakowie własny kabaret. Ściągnął do niego świetnych aktorów. Pisze scenariusze i teksty piosenek, a później sam reżyseruje przedstawienia. Właściwie co tytuł na afiszu - to sukces. Jesienią 2004 roku w "Sokole" obejrzeliśmy "Wszyscy jesteśmy z jednego szynela" (zrealizowany na podstawie dzieł Michała Gogola i Fiodora Dostojewskiego). Tym razem Teatr Scena STU przeniósł nas w świat kultury żydowskiej, której tak naprawdę już w Polsce nie ma. Można jej elementy wyciągać gdzieś z zakamarków pamięci, tak jak bohaterowie przedstawienia wydobywają z wielkiego kufra najróżniejsze przedmioty codziennego użytku, które wywołują w nich chęć opowiedzenia piosenką, zabawnym monologiem lub dialogiem jakąś ciekawą historię. Z tych skrawków życia buduje Rafał Kmita znakomitą opowieść o rabinie, o mame i tate, mężu i żonie, o handlarzu, o swacie, o ich absurdalnym poczuciu humoru, wadach i zaletach. Publiczność, darząc od początku do końca bohaterów widowiska wielką sympatią, śmieje się do rozpuku z kolejnych szmoncesów, gagów, dykteryjek i rozbudowanych scen, kończących się niespodziewanymi puentami.
Zasługa w tym twórcy spektaklu, ale w równym stopniu znakomitych wykonawców. Marta Bizoń, jedyna pani w tym gronie, po raz kolejny udowodniła swój wielki talent wokalny i sceniczny. Znani i cenieni za wiele ról Tadeusz Kwinta oraz Andrzej Róg, a także ich nieco młodsi koledzy Wojciech Leonowicz i Marcin Kobierski, także zasłużyli na słowa uznania. Do tego dochodzi bardzo dobra muzyka Bolesława Rawskiego i scenografia Elżbiety Wójtowicz-Gularowskiej. Układy choreograficzne, bo przecież trudno byłoby sobie wyobrazić to przedstawienie bez tańców żydowskich, przygotował Jarosław Stanek.
Zatem brawa dla krakowskich artystów! Brawa za świetne połączenie teatru i kabaretu w jednym przedstawieniu.
Piotr Gryźlak
"Dziennik Polski" 2006-02-09
Autor: mj