Czekając na biurowiec
Treść
To władze miasta odpowiadają za wygląd bazaru przy ul. Lwowskiej i Krańcowej - mówią kupcy. Twierdzą, że już półtora roku temu chcieli zmodernizować plac. Z pomysłem zgłosili się do wiceprezydent Zofii Pieczkowskiej, ta jednak oznajmiła im, że teren ma inne przeznaczenie. Stanie tam nowy budynek urzędu.
- Mówiliśmy, że i nam doskwiera nieatrakcyjny wygląd bazaru. Oznajmiliśmy też, że chętnie upiększymy plac, wymienimy blaszane budy na nowoczesne bungalowy. Postawiliśmy jeden warunek, że prezydent da nam gwarancję, iż kupcy przez pięć kolejnych lat będą tam mogli pracować - mówi Jan Tucznio, przewodniczący Rady Kupieckiej Bazaru Lwowska -Krańcowa.
Rada Kupiecka nie dostała takich gwarancji, w odpowiedzi usłyszeli, że miasto zamierza wybudować na placu biurowiec.
- Minęło półtora roku, nie ma budowy, a plac jak wyglądał, tak wygląda - dodaje Tucznio.
A wygląda bardzo źle, z czym przewodniczący Rady Kupieckiej się zgadza. Wylicza, że na placu działalność prowadzi około 150 kupców. Płacą średnio po 250 zł od stoiska na rzecz MKS Sandecja, w czynszu opłacają prąd, płacą do miejskiej kasy podatki. Opłacają swoje świadczenia i, co sami przyznają, z trudem zarabiają na życie. Ale nie rezygnują, bo to często ich jedyne źródło utrzymania.
Od władz miasta kupcy oczekują konkretów. - Apelujemy do prezydenta i Rady Miasta, by jasno powiedzieli, kiedy zaczną budować biurowiec na placu, kiedy spodziewają się dotacji z UE. Jeśli dostaniemy gwarancję, że bazar będzie istniał przez kolejnych 5 lat, to nadal deklarujemy, że zmodernizujemy go i nadamy estetyczny wygląd, tak by nie raził mieszkańców - mówi Tucznio.
Takiej deklaracji jednak władze miasta złożyć nie mogą.
- Żaden właściciel placu nie jest w stanie wyrazić zgody na trwałą zabudowę placu, bo taka była propozycja kupców, w sytuacji, gdy w przyszłości ma tam powstać budynek Urzędu Miasta. Zresztą prezydent nie ma prawa bez zgody Rady Miasta dysponować terenem, na okres dłuższy niż trzy lata - mówi Zofia Pieczkowska, wiceprezydent miasta.
Jej zdaniem budowanie bungalowów na drogim i atrakcyjnym placu przy ul. Lwowskiej byłoby niegospodarnością.
Na pytanie, kiedy rozpocznie się budowa nowego miejskiego biurowca, pani wiceprezydent nie potrafi dziś odpowiedzieć. W strategii rozwoju miasta zapisano, że budowa powinna zakończyć się w 2008 roku. Rada Miasta nie wyraziła jednak zgody nawet na opracowanie koncepcji.
Jak długo handlowcy będą mogli pozostać na placu?
- Na to nikt nie odpowie - mówi wiceprezydent Pieczkowska. - Zresztą, skąd kupców, którzy narzekają, że ledwo wiążą koniec z końcem stać będzie na inwestycję, jaką jest modernizacja placu - zastanawia się wiceprezydent.
- Poza kupcami z Lwowskiej jest jeszcze całe miasto, mieszkańcy muszą dotrzeć do Urzędu Pracy na ul. Węgierską, do pomocy społecznej, która nie mieści się w wynajętych pomieszczeniach na ul. Jagiellońskiej, gdzie starsze panie zmuszone są wspinać się po zasiłek na pierwsze piętro. Nowy budynek urzędu pomieściłby wszystkie rozsiane po mieście wydziały - uzasadnia potrzebę budowy nowej siedziby urzędu Zofia Pieczkowska.
- Przecież w Nowym Sączu mamy sto tysięcy innych rzeczy do zrobienia, nowy biurowiec to ostatnia potrzebna nam inwestycja - oburza się Jacek Chronowski, przewodniczący Rady Miasta.
Jego zdaniem, jeśli kupcy przedstawią atrakcyjną propozycję zagospodarowania placu, którą sami sfinansują, miasto mogłoby ją przyjąć, a Rada podjąć uchwałę zobowiązującą przyszłe władze do pozostawienia bazaru przez kilka lat.
Chronowski zapowiada, że będzie rozmawiał z radnymi o propozycji Rady Kupieckiej. (MONK)
Śladem naszych publikacji
Od początku transformacji ustrojowej minęło ponad 15 lat. Większość z nas dobrze pamięta ten okres, bardzo trudny dla wielu. Powiedziano nam wtedy "bierzcie swój los w swoje ręce, nikt za was tego nie zrobi".
I wielu z nas tak zrobiło. Wzdłuż ulic pojawiły się składane łóżka, na których handlowano wszystkim, bo była to najtańsza forma rozpoczęcia działalności gospodarczej.
Jednym udał się bardziej, drugim mniej.
Czas jednak nieubłaganie mija, zmieniają się też otoczenie i warunki prowadzenia działalności gospodarczej. Widać wyraźnie, że tak jak minął czas handlu z łóżek polowych, tak mija czas handlu z prowizorycznych kiosków i kramów. O tym pisze autorka w swoim artykule - są handlujący brak kupujących - klienci przenieśli się do "Biedronek", "Lidlów", "Plusów", "REAL-a" i innych tego typu placówek.
Nikt administracyjną drogą nie zmieni tego faktu, a każdy prowadzący działalność gospodarczą musi odpowiedzieć sobie na pytanie "czy na tego typu działalność istnieje zapotrzebowanie?". Jeśli nie, to trzeba zmienić jej rodzaj, dostosować się do popytu na rynku i zainteresowania kupujących.
Część handlujących kiedyś na "Starej Sandecji" odważnie podjęła wyzwanie czasu, wydzierżawiła prywatny teren i wybudowała Bazar Grodzki, który - tak można sądzić po ilości samochodów na wybudowanym przez kupców parkingu - cieszy się powodzeniem wśród klientów.
Obiekty na placu przy Krańcowej są własnością prywatną i pewnie właścicieli - z powodów, o których wyżej - nie stać na ich estetyzację.
Można postawić im bezwzględne warunki, ale wtedy Pani Kowalczyk napisze w świętym oburzeniu, że władze Nowego Sącza "pozbawiają ludzi źródła utrzymania".
Z poważaniem
Zofia Pieczkowska
"Dziennik Polski" 2005-08-04
Autor: ab