Dlaczego Lachowicz?
Treść
Informacja o tym, że to Piotr Lachowicz będzie kandydatem Platformy Obywatelskiej na prezydenta Nowego Sącza, zamieszczona w sobotnim "Dzienniku Nowosądeckim", wywołała pewne - nazwijmy to - poruszenie. Jak ze wszystkim w przyrodzie - jednych wiadomość ta naładowała dodatnio, innych ujemnie. Cząsteczki obojętne raczej nie brały udziału w tej reakcji, swoim zwyczajem biernie przyglądając się, jak plusy zderzają się z minusami, rozpadając przy okazji na jeszcze mniejsze frakcje - zaskoczonych, zachwyconych, zdegustowanych i inne.
Jak łatwo się domyślić, pojawienie się tej kandydatury będzie jednym z głównych tematów jesiennych dyskusji w Nowym Sączu. Jakie te komentarze nie będą, jedno trzeba przyznać - już na starcie Platforma osiągnęła efekt zaskoczenia, a ten jak wiadomo w sporcie, sztuce wojennej i polityce jest bardzo ważny. Już dzięki temu pierwszemu ruchowi na wyborczej szachownicy nawet wytrawne sądeckie lisy polityczne zachodzą w głowę "dlaczego Lachowicz"? Ano pewnie właśnie dlatego, żeby wszyscy tak mocno się zastanawiali, jak i my w tym miejscu.
Chociaż Piotr Lachowicz w Nowym Sączu nie jest postacią anonimową (w przeszłości dyrektor Wydziału Komunikacji, obecnie sekretarz miasta, czyli ciągle jednak urzędnik średniego szczebla), może okazać się na liście kandydatów jedyną osobą, która do tej pory nie zaznała władzy w najwyższym wydaniu. PO może więc powiedzieć: chcieli ludzie nowej jakości? No to mają. Ich człowiek nazywa się Piotr Lachowicz - pracowity, ciągle młody, doświadczony w pracy urzędowej, wykształcony i bez partyjnej legitymacji. Lachowicz może pracować z każdym, bo choć zaliczany jest do tzw. ekipy Andrzeja Czerwińskiego wycinanej na początku kadencji przez obecnego prezydenta, jemu akurat Józef Wiktor zaproponował awans. Być może nawet Lachowicz, gdyby obecny prezydent nie zdecydował się na ponowny start, będzie mógł liczyć na jego poparcie? Tego dzisiaj jeszcze nie wiemy, ale w polityce takiego ruchu wykluczyć nie można.
W żadnym jednak z przypadków teoretycznie silniejsi od Lachowicza kandydaci na prezydenta nie mogą go lekceważyć, zbyt głośno ciesząc się, że trafił im się wyjątkowo łatwy przeciwnik. Nikt dzisiaj przecież tak do końca nie wie, czy funkcjonowanie poza sądeckimi układami politycznymi będzie jego kłopotem, czy atutem? Bardzo chętnie przeczytałbym wyniki jakiegoś szybkiego sondażu pytającego, co sądzą o tym wyborcy w Nowym Sączu? Zostanie potraktowany jak żółtodziób przy doświadczonych konkurentach, czy też uznany za dawno oczekiwaną sądecką zmianę pokoleniową i jakościową, wolną od partyjniackiej przeszłości?
Autor: ea