Dobra zabawa
Treść
Juz po raz szósty spotkają się w Mszanie Dolnej sportowo ukierunkowani rejenci z całej Polski, by na boiskach, bieżniach, rzutniach, skoczniach oraz w halach rywalizować o miano najlepszych w swej branży. Wzorem roku poprzedniego, do zmagań przystąpią ich koledzy po fachu z Rosji, Ukrainy, Słowacji oraz Słowenii. Olimpiada Notarialna jest pomysłem Czesława Szynalika, miejscowego rejenta, który i tym razem jawi się jako inspirator i dusza trzy , a właściwie czterodniowej zabawy. Organizacji imprezy podjęły się Krakowska Izba Notarialna, Krajowa Rada Notarialna oraz Klub Sportowy Turbacz. Głównym sponsorem imprezy jest - już tradycyjnie - Wydawnictwo Prasowe LexisNexis, zaś patronem prasowym - redakcja "Dziennika Polskiego". Na stadionie, któremu kilkoma laty uroczyście nadano imię red. Jana Ciszewskiego, w szranki stanie blisko czterysta sportsmenek i sportsmenów. Można się spodziewać, że, podobnie jak to miało miejsce w pięciu poprzednich edycjach olimpiady, trybuny do ostatniego miejsca wypełnią się kibicami, a obiekt rozbrzmiewał będzie różnojęzycznym gwarem. Jako niewątpliwa atrakcja zapowiada się przyjazd znakomitych gości - najlepszego kolarza wszech czasów Ryszarda Szurkowskiego oraz szalenie popularnych przed laty sprawozdawców radiowych, redaktorów Bohdana Tuszyńskiego i Lesława Skindera. Notarialni sportowcy skorzystają zapewne z okazji, by podczas przygotowanych przez organizatorów wycieczek zwiedzić urokliwe okolice, a czas umilą im artystyczne występy zespołów Mali Zagórzanie i orkiestry z Baczkowa. Zaplanowano także imprezy z cyklu sport na wesoło, konkursy piosenki, pokazy sztucznych ogni oraz dyskoteki. Należy zatem wyrazić graniczące z pewnością przekonanie, że od czwartku do niedzieli nuda do Mszany Dolnej ma wstęp wzbroniony. Oby tylko dopisała pogoda. Niepowtarzalna atmosfera, która przez kilka ostatnich lat niezmiennie towarzyszy Olimpiadom Notarialnym sprawi, że i kaprysy aury nie okażą się straszne. Jedno pytanie do... Joanny Greguły, prezesa Krakowskiej Izby Notarialnej Uczestniczyła Pani we wszystkich dotychczasowych edycjach Olimpiad Notarialnych. Którą z nich wspomina Pani najmilej? - Pierwszą! Bo była spontaniczna, wniosła coś nowego do naszego życia, zintegrowała środowisko. Grupa entuzjastów z Czesławem Szynalikiem na czele potrafiła doprowadzić do tego, że przestaliśmy być dla siebie anonimowi. Do dzisiaj pamiętam, jakie ogromne wrażenie zrobił na mnie przemarsz ekip, te różnobarwne flagi, odegranie hymnu narodowego. Wspaniale było też przed rokiem. Uczestnictwo notariuszy z zagranicy, szczególnie z Rosji nadało igrzyskom nowy wymiar, zmusiło Polaków do zwielokrotnienia swych wysiłków na stadionie. Rywalizacja stała się po prostu bardziej zacięta, szczególnie w piłce nożnej. Każdy uczestnik meczu z Rosjanami dawał z siebie wszystko, by wyjść ze spotkania tego zwycięsko. Mogę z ręką na sercu powiedzieć, że poza tą walką na boisku, zrodziło się wiele autentycznych polsko rosyjskich przyjaźni. No i przed rokiem wprowadzono nową konkurencję pn. "Śpiewać każdy może". Jako była członkini zespołu "Słowianki" byłam liderką naszej krakowskiej grupy artystycznej. Wówczas prezentowaliśmy program folklorystyczny. Tym razem przygotowaliśmy numer w stylu retro, ale o tym na razie cicho! A sama idea olimpiad jest wspaniała. Pozwala odreagować codzienne stresy, oderwać się od grzebania w papierach i przez kilka dni pożyć pełną piersią. "Dziennik Polski" 2007-05-17
Autor: ea