dobraNOCKA z duchami
Treść
Halloween - nowa, świecka tradycja zakradła się również na sądeckie uczelnie. Sama nazwa Halloween oznacza Wigilię Wszystkich Świętych. Wywodzi się ona bowiem z ceremonii celtyckich kapłanów, zwanych druidami. Celtowie wierzyli, że 31 października na ziemię zaglądają duchy poszukujące schronienia.
Kultywowanie pogańskich zwyczajów wpisało się do naszego kalendarza. Obchody tego dnia traktowane są jako dobra zabawa. Poświadczyć to mogą studenci WSB-NLU. Uczelnia na dwa dni zamieniła się w miejsce pełne duchów.
Już środowy wieczór rozpoczęto Straszną Nocą Filmową. Każdy poczuł dreszczyk emocji, paraliżujący ciało. Zapanowała specyficzna atmosfera, która towarzyszyła studentom również przez następny dzień.
Czwartkowy poranek był przeznaczony na metamorfozy. Pokorni żacy przemieniali się w demoniczne wampiry. Przyodziani byli w długie, czarne peleryny, a w ich szklanych oczach można było dostrzec przerażający blask. Ociekające krwią śnieżnobiałe zęby również wzbudzały ogólny postrach.
Paweł uwielbia horrory. - Ten dzisiejszy dzień był dla mnie okazją do puszczenia wodzów fantazji. Mogłem wykorzystać drzemiące we mnie manualne talenty podczas malowania twarzy koleżanek i kolegów. Było naprawdę zabawnie.
Odpowiednio udekorowana uczelnia wprowadziła studentów w odpowiedni klimat przed nocną, mroczną imprezą z okazji Halloween w klubie Scream. Monika przez chwilę straciła poczucie czasoprzestrzeni. - Miałam wrażenie, że biorę udział w cmentarnych modłach.
Nie zabrakło także symbolicznych dyń, które w tym roku były naprawdę oryginalne. Imponująco wyglądała chociażby dynia z wbitą w głowę siekierą ociekającą ketchupem, autorstwa Łukasza Kuźbika, studenta politologii.
Wampiryczna impreza trwała do białego rana i była pełna atrakcji. Nie wszystkim jednak pomysł Halloween przypadł do gustu. Wśród studentów nie brakuje osób radykalnie negujących tę zachodnią tradycję.
- Halloween to kiczowaty pomysł. Te wszystkie dynie i ludzie w obszarpanych strojach to żenada. Sami na własne życzenie robią z siebie błaznów - mówi Jola, studentka informatyki.
Nie tylko w WSB-NLU obchodzono Halloween. Klub muzyczny Jazzgot również wypełnił się duchami. W końcu piwo za oryginalne przebranie wabi ludzi. Do tego świetna impreza prowadzona przez rewelacyjnego DJ Mark'a z Bielska Białej w rytmach lat 60. i 70. oraz ociekające krwią horrory ("Dracula", "Sok z żuka") zatrzymały gości do rana.
Mariola była mile zaskoczona pomysłowością organizatorów: - Nie spodziewałam się, że w Sączu można się tak dobrze bawić. To świetna inicjatywa. Raz na jakiś czas trzeba oderwać nos od książek i poszaleć w niecodziennej scenerii - dodaje zwolenniczka "nocy duchów".
Mamy nadzieję, że Halloween na dobre zadomowi się w kalendarzu studenckich imprez. US, AM, SK
"Dziennik Polski" 2005-11-03
Autor: ab