Dobre warunki na stokach
Treść
REGION. Z intensywnych opadów śniegu cieszą się narciarze i właściciele wyciągów oraz pensjonatów w naszym regionie. W miejsce zmrożonego "betonu" na trasach pojawił się puch, po którym szusuje się znakomicie.
Wczoraj stoki Jaworzyny Krynickiej pokryła warstwa 20 cm świeżego śniegu. Jazdę utrudniał silny wiatr, słaba była widoczność. Do kolei gondolowej można było się dostać bez kolejek.
Zadowolony jest Adam Gawron, prezes tarnowskiego Przedsiębiorstwa Sportowo-Turystycznego "Azoty", które prowadzi ośrodek w Słotwinach. - Pokrywa śniegu sięga u nas do 70 cm grubości. Cieszymy się z opadów. Warunki do jazdy zdecydowanie się poprawią.
Podobnie twierdzi Piotr Stalęga, rzecznik prasowy stacji narciarskiej Wierchomla. Tam także każdy może pozjeżdżać do woli. W otwartym kilka dni temu hotelu - komplet gości. Na najbliższe trzy miesiące rezerwacje sięgają 70 procent spośród 200 miejsc. Wkrótce zostaną uruchomione dwa nowe wyciągi orczykowe.
Bardzo dobre warunki do jazdy są obecnie także m. in. w Kamiannej, Tyliczu, na krynickiej Górze Krzyżowej, Magurze Małastowskiej, w Suchej Dolinie i Rytrze. Warto wybrać się też w Limanowskie, gdzie w Kasinie Wielkiej, Szczawie, Laskowej i Koninkach na miłośników białego sportu czekają dobrze przygotowane trasy. Ruch nie jest największy, choć trwają już ferie zimowe dzieci i młodzieży z kilku województw.
Naczelnik Grupy Krynickiej GOPR Marek Wiater powiedział nam wczoraj, że ratownicy w tym sezonie mają sporo pracy. Są wzywani do wielu kontuzjowanych. Dyżurują w najbardziej znanych stacjach.
- Ilość interwencji jest podobna jak rok temu, ale znacznie cięższe są obrażenia - podkreśla Marek Wiater. - Kiedyś dominowały zwichnięcia, skręcenia stawów, teraz często urazy bywają poważniejsze: skomplikowane złamania, wstrząśnienia mózgu, uszkodzenia kręgosłupa. Dzieje się tak dlatego, że zazwyczaj dochodzi do nich w wyniku zderzeń na trasach. Kiedy narciarz sunący w dół z szybkością 40 km na godzinę zderzy się z jadącą z podobną prędkością inną osobą, to skutkiem takiego wypadku jest zazwyczaj dłuższy pobyt w szpitalu. Apelujemy więc o rozwagę i ostrożność. Trzeba pamiętać, że na trasie nie jesteśmy sami. Obok nas ten wspaniały sport uprawiają inni ludzie, którzy przyjechali, żeby sobie wypocząć. Brawura zazwyczaj kończy się źle. (pg)
"Dziennik Polski" 2005-01-20
Autor: mj