Dobry, ale zadłużony
Treść
Szpitalny Oddział Ratunkowy w Gorlicach, zaliczany do jednego z najlepszych w Małopolsce, przynosi rocznie prawie 800 tys. zł strat. - Jedyna nadzieja na zmianę tej sytuacji to przeprowadzenie dyskutowanej obecnie w Ministerstwie Zdrowia koncepcji odrębnego kontraktowania SOR-ów - twierdzi starosta gorlicki Mirosław Wędrychowicz.
Sytuacja służby zdrowia zdominowała obrady powiatowych radnych, którzy skupili się na analizie wyników finansowych gorlickiego szpitala. Sprawa SOR miała szczególne znaczenie, bo wokół tego oddziału narasta coraz więcej problemów. Mimo, że działa wzorcowo i zaliczany jest do najlepiej zorganizowanych w województwie. Niekorzystny jest jednak kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia, który płaci jedynie za utrzymanie tzw. gotowości oddziału. Stąd straty szacowane na 700-800 tys. zł rocznie. Jakby tego było mało, niepewna jest przyszłość gorlickiego SOR-u. Gdy uruchamiano go w 2002 r., w kraju miał powstać system podobnych oddziałów. Ostatecznie z tej koncepcji nic nie wyszło, za to wprowadzono zasadę mówiącą, iż placówka taka ma obsługiwać populację od 250 tys. mieszkańców. W Gorlickiem tego warunku nie uda się spełnić, bo w regionie mieszka dwukrotnie mniej ludzi.
- Dlatego z niepokojem oczekujemy na efekty dyskusji w Ministerstwie Zdrowia - mówi Mirosław Wędrychowicz. - Zwłaszcza, że uruchomienie oddziału było finansowane przez powiat i do dziś dobrze służy on mieszkańcom.
Mimo tych zawirowań, szpital odnotował dodatni wynik finansowy, uzyskując dochód przekraczający nieznacznie 2 mln zł. Pozwoli on na pokrycie części długów z lat poprzednich, poprawi płynność i zapewni pieniądze na bieżącą obsługę rat i kredytów. Zysk udało się wypracować, choć nie wszystkie oddziały wychodzą na plus. Długi generują m.in. oddział zakaźny (215 tys. zł) onkologiczny (158 tys. zł) i medycyny paliatywnej (100 tys. zł). Nie wynika to ze złej pracy oddziałów, lecz z warunków kontraktu z NFZ. Na przeciwległym biegunie znalazły się natomiast oddziały, którym udało się wypracować zysk: chirurgia ogólna (672 tys. zł), wewnętrzny (661 tys. zł) i okulistyczny (617 tys. zł).
Zarząd Powiatu wspólnie z dyrekcją szpitala szuka kolejnych oszczędności. Ma je przynieść m.in. sprzedaż budynku, w którym mieści się oddział zakaźny. Obiekt nie jest w całości wykorzystany i przynosi straty. Stąd decyzja o jego sprzedaży. Przypomnijmy, że pierwszy przetarg nie przyniósł rezultatów. Wtedy cenę obiektu oszacowano na ponad 2 mln zł. W tej sytuacji Zarząd Powiatu zdecydował się ogłosić drugą licytację, jednocześnie obniżając wartość budynku do 1,7 mln zł.
(SZEL)
"Dziennik Polski" 2006-04-03
Autor: ab