Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Dobry i punkt

Treść

Rozmowa z Tadeuszem Kantorem, trenerem piątoligowego zespołu Biegoniczanki Nowy Sącz oraz bramkarzy w Kolejarzu Stróże

Punkt na inaugurację ligi to chyba obiecująca zaliczka?

- Z pewnością, choć mogło być lepiej. W Gnojniku zremisowaliśmy dość pechowo 1-1, w czym - co przyznaję samokrytycznie - jest trochę mojej winy. Widziałem, że największe niebezpieczeństwo grozi nam z prawego skrzydła rywali. Miałem już przygotowaną zmianę. Do gry miał wejść zawodnik, który wzmocniłby z naszej strony tę stronę boiska. Nie zdążyłem: gospodarze doprowadzili do wyrównania. A gol padł oczywiście z ich prawej flanki. Ale nie narzekajmy, na boisku rywala każdy punkt ma swoją wartość.

A propos boiska: to w Gnojniku, na którym swoje mecze rozgrywa w V lidze Pagen, nie jest ponoć najlepsze?

- Nie jest najlepsze? Przecież to nie jest boisko, to ugór. Nie dość, że płyta ma wymiary chyba najmniejsze z dopuszczanych przez przepisy, to jeszcze znajduje się w opłakanym stanie. Od działaczy Skalnika, którzy rozgrywali z Pagenem baraż o tę piątą ligę, słyszałem o wątpliwej jakości płyty, ale to, co ujrzałem na własne oczy, po prostu mnie załamało. Takich boisk nie powinno się dopuszczać do rozgrywek.

Jak Pan ocenia postawę swej drużyny?

- Myślę, że chłopcy zagrali na tyle, na ile było ich stać. Na pewno nie zawiedli. To był mecz inaugurujący rozgrywki. Mogło się w nim wszystko zdarzyć. Najważniejsze, że nie przegraliśmy. Cóż, pierwsze koty za płoty...

Zremisował również w III lidze Pański drugi klub - Kolejarz...

- Nie mogłem być jednocześnie na dwóch spotkaniach. Przebieg zawodów w Zamościu znam więc jedynie z relacji działaczy i zawodników. I w tym przypadku żal straconych dwóch punktów i tej pechowej bramki w końcówce. Taka jednak już jest piłka, że czujność trzeba zachować do ostatniego gwizdka sędziego. Ale start stróżan do rozgrywek oceniam jako udany: w końcu cztery punkty w dwóch meczach to przyzwoity dorobek.

Wygrała natomiast na wyjeździe Sandecja, drużyna, w której Pan jako sportowiec się wychował...

- Nie tylko wychował. To klub, z którym związałem całą swą młodość i którego fanem na zawsze pozostanę. Znakomicie, że udało się przełamać chłopakom złą passę. Mam nadzieję, że ta wygrana w Sanoku oznaczać będzie dla Sandecji początek marszu w górę tabeli.

Rozmawiał: (dw) "Dziennik Polski" 2006-08-16

Autor: ea