Dorośli boją się młodocianych chuliganów
Treść
Dorośli dają się zastraszyć młodocianym chuliganom. Wielu rodziców, których dziecko było ofiarą przemocy nie powiadamia o tym nikogo. - Nie chcą kłopotów, boją się zemsty sprawców przemocy. Tak tłumaczą swoje prośby o to, by sprawę wyciszyć, zapomnieć o niej - tłumaczy jedna z sądeckich nauczycielek.
Lekarstwo na przemoc
Przemoc wśród najmłodszych to problem, na który pilnie należy znaleźć lekarstwo. Będzie go szukał zespół pedagogów, psychologów i policjantów uczestniczących w projekcie "Bezpieczne gimnazjum", do którego jako pier wsze przystąpiło sądeckie gimnazjum nr 5. Dyrektor tej szkoły Lucyna Zygmunt ambitnie postanowiła, że koniec z milczeniem na temat zjawiska, które obecne jest w każdej sądeckiej szkole, tyle, że w większości nie mówi się o tym, co złe. Tydzień temu pisaliśmy na łamach "Gazety Nowosądeckiej" o wynikach ankiety dotyczącej bezpieczeństwa przeprowadzonej wśród uczniów sądeckiego gimnazjum nr 5. Około trzy czwarte ankietowanych gimnazjalistów przyznało w niej, że było świadkami przemocy. Badaniom ankietowym poddano również nauczycieli i rodziców. Wyniki potwierdzają wszechobecność nadużywania siły i gróźb w szkole oraz na osiedlu. Ponad połowa z 47 nauczycieli, którzy otrzymali do wypełnienia formularz, zaobserwowała przemoc w szkole. 20 z nich przyznało, że była to przemoc fizyczna. Uczniowie biją się lub zastraszają - sami to przyznali wskazując jednocześnie tę drugą, słowną formę przemocy jako najbardziej powszechną.
Co z tym zrobić?
Pierwszy wniosek nasuwa się sam: szkoła musi znaleźć czas i sposób na to, by jej rola wychowawcza nie była zaniedbywana. Inne sposoby wskazały dzieci: aż dwadzieścioro zaproponowało częstsze patrole policji w okolicy szkoły, 21 gimnazjalistów zaproponowało, by nauczyciele zwracali większą uwagę na wyczyny niepokornych wychowanków szkoły, ośmioro stwierdziło, że kary dla sprawców wybryków powinny być bardziej surowe, a dziewiątka była za zainstalowaniem większej liczby kamer. Nauczyciele chcą uczynić szkołę bardziej bezpieczną zamykając przejście na skróty z ulicy Nadbrzeżnej na osiedle Gołąbkowice wiodące przez jej teren. Ten sposób już próbowano kiedyś zastosować, jednak spotkał się z wieloma negat ywnymi opiniami. Czy tym razem będzie inaczej i czy odizolowanie szkoły od przypadkowych przechodniów, to fakt ycznie dobry sposób na szkolne bezpieczeństwo?
Boją się
Z ankiet przeprowadzonych wśród rodziców wynika, że sprawcy przemocy są w większości znani dziecku. Drugi przerażający wniosek jest następujący: fakty pobicia czy zastraszenia, zbyt często stają się domową, lub sąsiedzką tajemnicą. Siedmiu na 60 rodziców nikogo nie powiadomiło o tym, że wobec dziecka ktoś użył przemocy. Tylko trójka miała odwagę powiadomić policję. Brak takiej reakcji tłumaczyli najczęściej obawą przed sprawcą i groźbami zemsty. - Nie można milczeć, gdy dojdzie do pobicia dziecka lub gróźb w stosunku do niego - mówi Beata Frohlich z sądeckiej policji, koordynator programu "Bezpieczne Gimnazjum". - Jeśli zgodzimy się na warunki stawiane przez sprawców przemocy i damy im się zastraszyć - zagwarantujemy im bezkarność. Do opinii policjantki można dodać tylko jedno: bezkarni zuchwali sprawcy będą sobie pozwalać na coraz więcej.
"Gazeta Krakowska" 2005-11-07
Autor: ab