Dość remisów
Treść
Irenusz Adamus przez trzy i pół roku prowadził drużynę seniorów Sandecji, bardzo sympatycznie zapisując się w pamięci nowosądeckich kibiców. Obecnie jest dyrektorem sportowym w Górniku Wieliczka, jutrzejszym przeciwniku sądeckiej drużyny.
- Sandecji życzę jak najlepiej, samych zwycięstw, byle nie w najbliższym jej meczu - zastrzega się szkoleniowiec. - Z Nowym Sączem wiążą mnie bardzo miłe wspomnienia, mam tutaj rodzinę. Nie wykluczam i takiej ewentualności, że kiedyś tu powrócę. O ile oczywiście będzie mnie ktoś jeszcze w Sandecji chciał. Ale jutro sentymenty odłożę na stronę. Zatrudniony jestem aktualnie w Górniku i lojalność zobowiązuje mnie głównie wobec tego klubu.
Do potyczki z Sandecją podejdziecie zapewne z myślą o wygranej?
- Za sobą mamy serię remisów, które przestały nas już bawić. Punkty tracimy głównie na własnym boisku, a to odbija się głośną czkawką. Proszę sobie wyobrazić, że spośród ośmiu bramek straconych w dotychczasowych meczach, aż cztery rywale strzelili nam z rzutów karnych. I to zarządzanych wyłącznie w Wieliczce. W sobotę chcemy przerwać to dzielenie się punktami. Szkoda, że wypadnie właśnie na Sandecję.
Może macie jakieś kłopoty personalne?
- Nic z tego, wręcz przeciwnie. Jeśli mielibyśmy się czymś kłopotać, to nadmiarem bogactwa. Inna rzecz, że żaden z tych potencjalnie naprawdę dobrych graczy nie gwarantuje zdobywania goli. Brakuje nam po prostu snajpera.
Ale jeśli raz jeszcze zremisujecie, to świat się przecież nie zawali...
- Remisowaliśmy już tyle razy i kula ziemska nadal się kręci, więc i tym razem pewnie życie toczyłoby się nadal. Jedynie w Wieliczce mogłoby nastąpić tąpnięcie, a że to teren kopalniany, groziłoby ono zapadnięciem się stadionu pod ziemię. Dlatego koniecznie chcemy wygrać.
(dw)
"Dziennik Polski" 2005-11-04
Autor: ab