Dwa serca przestały bić
Treść
W wieku 84 lat zmarła Walborg Swenson Bernacka, żona Antoniego Bernackiego, sądeczanina walczącego o Narvik, która w latach stanu wojennego i długo później organizowała w Norwegii pomoc humanitarną dla uboższych rodzin z Nowego Sącza, Krynicy i okolic.
Mówiono o niej, że swoim życiem uczyła bezinteresowności, braterstwa między narodami. Miała dar zjednywania sobie ludzi i rozbudzania w nich solidarności.
Zmarła kilka dni temu. Wczoraj w Stavanger odbył się jej pogrzeb z udziałem czwórki dzieci. Jeden z dwóch synów przyjechał pożegnać matkę bezpośrednio z Nowego Sącza. Mieszka do dziś, tak jak jego rodzice, przy ulicy Podgórskiej.
Ta historia sięga początków II wojny światowej, w okupowanej przez hitlerowców Norwegii.
Znalazł się tam młody sądeczanin Antoni Bernacki. Został wcielony do brygady fortyfikującej strategiczny port Narvik. Podczas robót poznał Norweżkę, która potajemnie przynosiła mu jedzenie. Potem trafił na drugą stronę usypanej przez siebie barykady, kiedy - między innymi - sądecka brygada Strzelców Podhalańskich walczyła zwycięsko o Narvik. Miłość Antoniego i pięknej Walborg Svenson była tak wielka, że złączyła ich po wojnie na zawsze. Antoni, stęskniony do stron ojczystych, przyjechał z wybranką serca do Nowego Sącza, gdzie oboje osiedlili się przy ulicy Podgórskiej. Tu urodziła się czwórka dzieci: dwie córki i dwóch chłopców.
W okresie stanu wojennego Walborg wyjechała do Norwegii. Była tam już dwójka ich dzieci. Antoni pozostał w kraju. Natychmiast po przyjeździe do Stavanger, Walborg rozpoczyna organizowanie pomocy humanitarnej dla sądeckich rodzin. Pomagał jej w tym mąż i jedna córek, pozostała w kraju. Zbierali adresy rodzin uboższych i potrzebujących różnorakiej pomocy. On w Nowym Sączu, ona w Krynicy, gdzie pracowała jako fizykoterapeutka w jednym z sanatoriów.
Z Norwegii zaczęły jechać tiry z odzieżą, żywnością i lekami. Walborg kojarzyła norweskie rodziny z sądeckimi, dzięki czemu nawiązały się znajomości i przyjaźnie. Wiele sądeckich dzieci tym sposobem wyjechało na wycieczki, o jakich nigdy nie śniło. Akcja rozwijała się i nie ustała nawet po zniesieniu stanu wojennego.
W jakiś czas potem do Norwegii wyjechała druga córka. Antoni umarł pod koniec lat 90. Po Walborg pozostała pamięć jako o człowieku dwóch serc, norweskiego i polskiego.
Po raz ostatni odwiedziła Nowy Sącz w maju. Była w rodzinnym domu przy Podgórskiej. Stale uśmiechnięta, pełna życia, planów na przyszłość, z radością patrząca na owoce swojej pracy dla ludzi.
Informacje o niej i jej działalności przekazała nam kryniczanka Alicja Kalita, która znalazła się w jednej z grup odwiedzających Norwegię na zaproszenie Walborg Swenson Bernackiej.
- Była niezwykłą osobowością. Pochodziła z kraju, o którym myśli się, że jest chłodny, a miała tak gorące serce. Biła od niej radość życia, bezinteresowność, szczerość. Przyciągała do siebie ludzi, dzieliła się z nimi tym, co miała najlepsze - powiedziała nam wczoraj pani Alicja.
Wojciech Chmura
"Dziennik Polski" 2005-11-16
Autor: mj