Dwa w jednym
Treść
Słynne "Obrazki z wystawy" Modesta Musorgskiego i to w dwóch wersjach: oryginalnej na fortepian i orkiestrowej (opracowanej przez Maurice'a Ravela) zabrzmiały w sobotę w sądeckim "Sokole" w ramach Małopolskich Wieczorów. Było to popis pianisty Pawła Skrzypka i Orkiestry Filharmonii Krakowskiej pod dyrekcją Sławka A. Wróblewskiego.
- Rzadko się zdarza, żeby podczas jednego koncertu widzowie mogli wysłuchać dwóch wersji "Obrazków z wystawy" - powiedział dyrygent Sławek A. Wróblewski. - Orginalna została napisana na fortepian. Wersję na orkiestrę stworzył Maurice Ravel, autor słynnego "Bolera". Jeden muzyk, grający na świetnym instrumencie, ma nieograniczone możliwości kolorostyczne, interpretacyjne. To fakt, ale proszę sobie pomyśleć, orkiestra złożona z wielu świetnych muzyków, rozpisana na całą paletę różnych instrumentów, ma tych nieograniczonych możliwości tyle więcej, ilu jest muzyków. Obie wersje są genialne. Nie podejmuję się rozsądzać, które jest lepsza. Wierzę, że będzie to niezapomniany wieczór.
I taki też był. Rosyjski kompozytor Modest Piotrowicz Musorgski (1839-1881), dla muzyki porzucił karierę oficera. "Obrazki z wystawy" to najbardziej popularne jego dzieło. Współcześnie znane są m.in. świetne przeróbki tego utworu w wykonaniu grupy progresywnego rocka "Emerson, Lake and Palmer" i japońskiego mistrza instrumentów elektronicznych Isao Tomity. Autor poświęcił go swojemu przyjacielowi Wiktorowi Hartmannowi, malarzowi i scenografowi. Muzyka jest zapisem emocji, które towarzyszyły kompozytorowi podczas oglądania pośmiertnej wystawy prac tego plastyka. Dziesięć miniatur przedzielają przepiękne promenady, które są motywem przewodnim całości utworu.
W pierwszej części koncertu wystąpił Paweł Skrzypek, który - wbrew nazwisku - jest znakomitym pianistą, absolwentem warszawskiej Akademii Muzycznej, laureatem wielu konkursów fortepianowych. Znany w kraju i za granicą m.in. jako jeden z najlepszych specjalistów od "Obrazków". Po przerwie jego śladem podążyła Orkiestra Filharmonii Krakowskiej pod dyrekcją Sławka A. Wróblewskiego (dyrygenta, pianisty, kameralisty). I oto usłyszeliśmy niby ten sam utwór, ale przecież inny, bo rozbudowany brzmieniem kilkudziesięciu instrumentów.
Oba wykonania były piękne. Jednym bliższe wydawało się to fortepianowe, innym - symfoniczne. Większość sądeczan opuszczała salę zachwycona całym wieczorem.
(pg)
"Dziennik Polski" 2005-12-05
Autor: ab