Dziadek do orzechów
Treść
NOWY SĄCZ. Czajkowski ze Śląska
Artyści Baletu, Chóru i Orkiestry Opery Śląskiej w Bytomiu pod dyrekcją Piotra Warzechy przedstawili w piątek w Małopolskim Centrum Kultury "Sokół" widowisko baletowe Piotra Czajkowskiego "Dziadek do orzechów".
Jeden z największych rosyjskich kompozytorów Piotr Czajkowski (1840-1893) zasłynął m.in. jako twórca trzech baletów "Jezioro łabędzie", "Śpiąca królewna" i "Dziadek do orzechów", które znajdują się w repertuarze wielu teatrów muzycznych na świecie. W ramach Wieczorów Małopolskich w MCK "Sokół" w piątkowy wieczór mali i więksi widzowie dali się ponieść czarowi muzyki i tańca tego ostatniego dzieła. Jego premiera odbyła się w Petersburgu w roku 1892, a Polsce po raz pierwszy widzowie obejrzeli ten spektakl w Bydgoszczy w roku 1958.
Opera Śląska kilka razy sięgała po niego, ostatnio przed ośmiu laty. Właśnie tę inscenizację Henryka Konwińskiego (na motywach baśni Ernesta Teodora Amadeusza Hoffmanna i Aleksandra Dumasa) obejrzeli sądeczanie.
"Niewiele jest baletów stwarzających okazje do komponowania tak barwnych scen zbiorowych, a jednocześnie do błyskotliwych, solistycznych popisów. "Dziadek do orzechów" jest baletem poruszającym szczególnie wyobraźnię, przedstawiającym świat dziecięcych zabaw, snów i marzeń. Przeplatają się w nim sceny pełne radości o olśniewającym blasku, z obrazami mrocznymi, pełnymi grozy. Występują tu na równych prawach ludzie i zwierzęta, ożywione zabawki i przedmioty oraz postaci rodem z baśni. Finał - to wielka feeria tańca i barw" - napisali o tym spektaklu jego twórcy.
Nie do końca można się z tą opinią zgodzić. Dorośli, profesjonalni tancerze zaprezentowali solidne rzemiosło, ale na pewno, przynajmniej w Nowym, Sączu, nie stworzyli porywających kreacji, o których by się długo mówiło. Wspomagali ich uczniowie Szkoły Baletowej im. Ludomira Różyckiego. U adeptów trudnej sztuki widać jeszcze tremę, czasem nawet trochę nieporadności. Może przez to widowi
sko staje się bardziej bliskie zwłaszcza
dla młodszej części publiki?
Można też mieć zastrzeżenia do zbytniej surowości scenografii, która jest chyba nazbyt ascetyczna. Baśnie w swojej naturze zawsze kojarzą się z bardziej ciepłymi barwami. Te uwagi nie zmieniają faktu, że widzowie nagrodzili bohaterów wieczoru gromkimi brawami. (pg)
"Dziennik Polski" 2005-12-05
Autor: ab