Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Dzień otwartych serc

Treść

NOWY SĄCZ. Akcja dla Marty Szymochy

Szkoła Podstawowa nr 3 i Sądecki Ośrodek Interwencji Kryzysowej to organizatorzy "Dnia Otwartych Serc". Dochód z tego festynu zostanie przeznaczony na ufundowanie turnusu rehabilitacyjnego w Stró?ach dla 16-letniej Marty Szymochy, która cierpi na mózgowe pora?enie dzieciźce. Jej rodziny nie staĺ na taki wydatek.

W sobotę od rana cała "Trójka" tętniła życiem. Akcji charytatywnej, której patronował "Dziennik Polski", towarzyszyły słowa wypowiedziane przez Jana Pawła II: "Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to kim jest, nie przez to co ma, lecz przez to, czym się dzieli z innymi".

Wielu ludzi zaangażowało się w to przedsięwzięcie: nauczyciele, rodzice i uczniowie wspomnianej szkoły, pod kierunkiem dyrektora Andrzeja Hasslingera, pracownicy SOIK, z dyrektorem Czesławem Baranieckim na czele (jest wychowankiem tej placówki i przewodniczącym Rady Rodziców). Do pomocy włączyli się sądeccy parlamentarzyści, radni, przedstawiciele władz miasta, Zarządów Osiedli Przetakówka i Kochanowskiego, Stowarzyszenia na rzecz Kultury i Sportu oraz liczni sponsorzy.

W sali gimnastycznej występowały różne zespoły, m. in. "Dunajcowe Dzieci", "Skrzaty", "So-Beat", "Iskiereczka", "Break Dance", Klub Karate. Przez cały czas prowadzona była zbiórka pieniędzy do puszek, loteria fantowa i aukcja prac plastycznych, książek i różnych darów. Wielkim wzięciem cieszyły się przygotowane przez mamy ciasta i potrawy. Wszystkim smakowały kiełbaski z grilla. Policjanci znakowali różne przedmioty, żeby je uchronić przed kradzieżą, służby medyczne badały ciśnienie.

Cały dochód z tego festynu zostanie przeznaczony na sfinansowanie turnusu rehabilitacyjnego w ośrodku w Stróżach dla Marty Szymochy.

- Dziewczynka ma 16 lat - mówi dyrektor Andrzej Hasslinger. - W wyniku badań neurologicznych stwierdzono u niej mózgowe porażenie dziecięce czterokończynowe, z dalszymi komplikacjami. Gdyby nie ta choroba, byłaby już gimnazjalistką. Jednak nigdy nie chodziła do szkoły. Jej nauka odbywa się w domu pod okiem specjalistów w formie zajęć rewalidacyjno-wychowawczych oraz w siedzibie stowarzyszenia "Nadzieja". Marta nie może się samodzielnie poruszać. Ma zaburzoną mowę, ale rozumie polecenia i umiejętnie używa słów: tak i nie. Jej rodzina - mama oraz trzy siostry - bez trudu nawiązują z nią kontakt. Dziewczyna jest wrażliwa, wesoła i towarzyska. Chętnie ogląda telewizję, szczególnie teleturnieje i gry. Lubi też spacery i przebywanie w ogrodzie. Ważnym elementem życia Marty są zajęcia z nauczycielką. Jest ciekawa świata, gdy pani jej coś opowiada. Zadaje pytania w swoim specyficznym języku. Uwielbia kolorowe książki, gazety i obrazki. Słucha też muzyki. Zapamiętuje piosenki i śpiewa je.

- Tę imprezę nazwaliśmy Dniem Otwartych Serc - dodaje Czesław Baraniecki. - Celem tej akcji jest pomoc dziewczynce, która wymaga rehabilitacji. Zależy nam na tym, żeby przebywając w domu, czuła, że nie jest sama.

Piotr Gryźlak

Autor: ab