Dziwny mecz
Treść
PIŁKA RĘCZNA. Drużyna AZS Beskid WSB-NLU Nowy Sącz awansem rozegrała mecz I ligi piłki ręcznej. Stało się tak z powodu wniosku SMS Gliwice o przesunięcie spotkania z soboty na środę. Nie byłoby w tym może nic ciekawego, gdyby nie fakt, że inna drużyna z ligi musiałaby zapłacić 500 zł za zmianę terminu. SMS to nie obowiązuje. Beskid zremisował z SMS 24-24.
- Jeszcze raz spokojnie obejrzałem mecz na wideo - mówi trener Jacek Gomulec. - Naliczyłem aż sześć sytuacji, po których padły dla nas bramki. Sędziowie ich nie uznali, gwiżdżąc faule. Zresztą był to bardzo dziwnie prowadzony mecz. Oczywiście było to spotkanie do wygrania, ale przy bardziej uważnej grze w końcówce. Mając jeszcze tylko 50 sekund gry, prowadząc 24-23, nie można robić błędów. A nam się to przytrafia i potem długo żałujemy. Bardzo dobrze zagrała Magda Nosal, Agnieszka Dąbrowska i oczywiście Karolina Leśniak-Jahn.
Jedną z bohaterek meczu była Karolina Leśniak-Jahn. Zdobyła aż 7 bramek, co jej się nie udawało od bardzo dawna.
- Prawdę powiedziawszy, też jestem mile zaskoczona - przyznaje zawodniczka. - Bardzo chciałyśmy wygrać to spotkanie, choć miałyśmy pewne obawy. Przecież SMS to reprezentacja Polski. Większość rywalek była od nas wyższa o głowę. Ale umiałyśmy sobie z nimi radzić. Szkoda tylko, że tyle było zapasów. Kilka fauli w ich wykonaniu było bardzo groźnych. Złapanie za rękę podczas rzutu może skończyć kontuzją. Niestety, sędziowie na to nie zwracali uwagi. Praktycznie przez całą drugą połowę graliśmy w osłabieniu. Aż sześć razy któraś z nas otrzymywała karę 2 minut. W takiej sytuacji trudno jest grać. Ponadto w zespole jest kilka młodszych zawodniczek, dla których I liga jest nowością. Muszą nabrać doświadczenia. (JEC)
"Dziennik Polski" 2005-10-14
Autor: ab