Egzekucja w czwartek. CHEŁMIEC
Treść
W atmosferze skandalu radni odłożyli do 15 lutego głosowanie nad wygaśnięciem mandatu wójta i dwójki radnych Transparenty, nieustanne krzyki przybyłych zwolenników wójta, barykadowanie sali, telefony na policję, ciągłe przerwy w obradach i słowna szarpanina, towarzyszyły sobotniej sesji Rady Gminy w Chełmcu. Powodem był zamiar radnych głosowania nad wygaśnięciem mandatu wójta Bernarda Stawiarskiego oraz radnych Barbary Surman i Zbigniewa Cabały. Po sześciu godzinach awantur, głosowanie, którego przebieg w stu procentach można przewidzieć, Rada przełożyła na najbliższy czwartek, z powodu nieobecności wójta. Chełmiec podgrzany do białości Kilka dni temu "Dziennik Polski" obszernie informował o kłopotach wójta Chełmca Bernarda Stawiarskiego, który, podobnie jak dwójka jego kolegów z frakcji wyborczej, nie złożył w terminie oświadczeń majątkowych. Artykuł nosił tytuł "Egzekucja w sobotę", gdyż na 10 lutego zwołana została sesja z trzema kluczowymi punktami nr 6, 7 i 8, czyli podjęciem uchwał o wygaśnięciu mandatów całej trójce. Tą sprawą Chełmiec został podgrzany do białości. W drugiej turze wyborów po wielkich wojnach agitacyjnych, przeciwnikom wójta Stanisława Poręby, udało się odsunąć go od władzy i wprowadzić swojego człowieka Bernarda Stawiarskiego. By to się stało na szalę rzucił swój autorytet między innymi były poseł Zygmunt Berdychowski. A tu się nagle okazało, że cała robota jak psu pod ogon wsadził, bo wójt wpadł w sam środek ogólnokrajowej awantury o konsekwencje niedopełnienia formalności z oświadczeniami majątkowymi i stał się jej kolejną ofiarą. Nasza informacja nosiła tytuł "Egzekucja w sobotę", co niektórym samorządowcom źle się kojarzyło. Teraz po pierwszej części sesji, nie ma co owijać w bawełnę wcześniejszych przypuszczeń. Zadziała maszyna do głosowania. Grupa radnych opowiadających się za Stawiarskim i dwojgiem radnych, którym także ustawa zabiera mandaty, liczy 10 osób, natomiast jego przeciwnicy mają o jeden głos więcej. Ci pierwsi argumentowali, że prawo jest sprzeczne i sprawa ma zwykły, ludzki wymiar, więc Chełmiec nie powinien w tej sytuacji być "mądrzejszy od papieża". Jedenastka z przewodniczącym Janem Bieńkiem stoi na gruncie wykładni prawnych potwierdzonych pismami wojewody i chce zakończenia chaosu w gminie. Po pierwszych sobotnich głosowaniach widać żelazną dyscyplinę w obu grupach i tak też będzie w czwartek. Niezależnie od tego, czy wójt przyjdzie czy nie, głosowania nad wygaśnięciem mandatów odbędzie się i nieuchronność wyniku jest egzekucją. Opozycji mającej przewagę, nie zależy na utrzymaniu przy władzy wójta Stawiarskiego. Ale zanim to stało się jasne, w sobotę trzeba było przeżyć sześciogodzinny magiel. Pieniądze na szkoły, nie na wybory Tuż przed południem pod Urzędem Gminy w Chełmcu pojawiła się grupa kilkudziesięciu osób z transparentami "Pieniądze na szkoły nie na wybory" i "Nie chcemy wyborów". Ludzie ci weszli na salę obrad i półkolem usadowili się pod oknami. Przewodniczący Rady Jan Bieniek udzielił głosu Zygmuntowi Berdychowskiem trzymającemu od początku rękę w górze, za co otrzymał od kogoś z sali głośną uwagę: "Łaskawca". Od razu widać było, że łatwo na sesji nie będzie. Zdjąć! Berdychowski ruszył do natarcia z wnioskiem, by trzy uchwały o wygaśnięciu mandatów zdjąć z porządku obrad. Prawo - dowodził - jest złe, sprzeczne i nie ma powodu, by Rada Gminy Chełmiec miała ogłosić, że jest lepsza niż NSA i Trybunał Konstytucyjny. Z pomocą pośpieszył mu radny Andrzej Bulzak, twierdząc, że Rada ma dwa miesiące czasu na uchwały, a wojewoda podał błędnie termin upływu czasu na składanie oświadczeń, bo 26 grudnia to ustawowo dzień wolny od pracy. Pismo jest nieprawne, nasza uchwała tez taka będzie. Są poza tym wykładnie ustaw sporządzone przez autorytety i sprawa nie jest jednoznaczna. - Mnie obowiązuje wojewoda, a nie profesor Kulesza - uciął przewodniczący Bieniek przy wtórze krzyków - Jeśli nie będzie porządku, poproszę siły porządkowe. Piętnaście minut przerwy. Wśród zebranych padały coraz ostrzejsze uwagi: Hańba! Lekceważenie mandatu radnych! Przegłosować! - Tu się niczym nie manipuluje. Mamy tylko potwierdzić wygaśnięcie mandatu - odezwał się radny Zbigniew Berdychowski, kuzyn Zygmunta, stojący po przeciwległej stronie barykady. - Zgadzam się, że jest bałagan, ale były poseł też miał kiedyś wpływ na stanowienie prawa. To, że się Warszawa boksuje, nie znaczy, że my mamy w Chełmcu to robić. Trzeba przegłosować i z tym skończyć. Już kiedyś głosowaliśmy wygaśnięcie po śmierci radnego. - Jak można to porównywać przez świętą pamięć po Staśku - zerwał się radny Zbigniew Mordarski. Już na sesję przyszedł podminowany, bo przewodniczący Bieniek powiedział na naszych łamach, że nie odebrał powiadomienia na sesję z powodu bojkotu, a on twierdzi, że był poza domem. Podobnie tłumaczy się Andrzej Bulzak. Denerwuje go zachowanie przewodniczącego. - Pan tu nie jest wyrocznią! - mówi. - Jakby mandaty wygasły nie byłoby tego tematu na sesji. Stawiamy się ponad ludźmi, którzy mają coś w tej sprawie do powiedzenia. Wojewoda nie może wyciągnąć żadnych konsekwencji przeciwko nam. Wprowadzicie punkty pod obrady to wyjdziemy z sali - rzuca uwagę Zygmunt Berdychowski przy wtórze gromkich oklasków. No i zaczęło się odczytywanie kilkustronicowych podstaw prawnych. - Postawili na zmęczenie materiału - warknął ktoś spod drzwi. Przerwa. Wołać radcę Z tasiemcowych analiz prawnych przygotowanych na piśmie przez radcę Antoniego Piegzę można było odczytać jasno dwie rzeczy, że radni i wójt tracą mandaty z mocy ustawy, ale żeby stało się to katme fizycznym, muszą być podjęte przez Radę uchwały. Czy rada może nie podjąć uchwał? Może. W takiej sytuacji brudną robotę za nią wykona wojewoda zarządzeniem zastępczym, które może być zaskarżone do NSA. Mało już kto z tego cokolwiek rozumiał. Ludziom pod ścianami opadły ręce, poza tymi, którzy twardo trzymali transparenty. Po sali krąży papier Po sali obrad krążyła tymczasem z rąk do rąk odezwa mieszkańców gminy do radnych, by nie wygaszali mandatu wójta Stawiarskiego. Powtórzono w nim wszystkie prawne wątpliwości i podkreślano, że wójt zdobył mandat w demokratycznych wyborach. Utrata mandatu przez niego będzie oznaczać - zdaniem autorów odezwy - długotrwały kryzys w gminie, rządy komisarza i chaos. Papier nie był podpisany imiennie i taki dotarł do Jana Bieńka. Dostał go także obecny reporter "Dziennika Polskiego", a po jego uwadze, że to anonim, podpisywać się zaczęli przybyli na salę ludzie. W sumie około 35 osób. W apelu mieszkańców ani słowa o radnych. Widać, że dano ich na pożarcie. Gra idzie o Stawiarskiego. Nie wypuszczać! Kolejna przerwa. Nie ma uchwalonego porządku obrad. Kolejne wołanie radcy prawnego. Nie pracuje na etacie, tylko na umowie o dzieło. Dzieło ma w różnych miejscach. Ludzie Stawiarskiego zmieniają taktykę. Już nie zdejmują punktów. Wołają radcę, żeby potwierdził, czy radni i wójt mają prawo do osobistych wyjaśnień przed uchwałami. Radca wyjechał do Świniarska, ale wraca do Chełmca. Uważa, że zwrot "należy umożliwić wójtowi złożenie wyjaśnień" oznacza, że musi je złożyć. Dostaje oklaski, ale nie od wszystkich. Wójta nie ma. Na jego prośbę przełożono sesję z 12 na 10 lutego, ale się nie pojawił. Nie miał obowiązku. Ale przez znajomego Witolda Zasowskiego dostarczył L 4, zwolnienie od soboty do środy. Kolejna przerwa. Po niej ma być wreszcie głosowany porządek obrad. Uaktywnia się radny Paweł Bogdanowicz: - Czy projekt uchwał o wygaszeniu mandatów mają opinię komisji? - pyta. Okazuje się, że nie. Przewodniczący Bieniek twierdzi, że nie trzeba opinii, radny Zbigniew Berdychowski zwołuje na prędce komisję i chcą wyjść z sali. Ludzie rzucają się do drzwi z okrzykami: Nie wypuszczać! Nieprawne uchwały! Hańba! Blokada drzwi. Przepychanki. Jan Bieniek dzwoni na policję. Fala ludzi pomału ustępuje. Spokojniejsi studzą nastroje. - Miałem rację. Nie potrzebna jest opinia komisji - stwierdził Jan Bieniek. Przerwa. Odrobina seksu - Ustaliliśmy, że punkty 6, 7 i 8 przekładamy na drugą część sesji w najbliższy czwartek, by po zwolnieniu, wójt mógł złożyć wyjaśnienie ustne lub pisemne - oznajmił przewodniczący Bieniek. - Teraz, choć tego nie musieliśmy zrobić, umożliwimy zabranie głosu w swojej sprawie radnym Surman i Cabale. Z oferty korzysta tylko Barbara Surman: - Bóg zapłać, dobry człowieku. Skazańcom proponują przed śmiercią papierosa albo seks. Myślałam już nie będą mogła nic powiedzieć. Chciałam oznajmić, że ja i kolega Cabała dostaliśmy treść ustawy samorządowej, gdzie za opóźnienie w oświadczeniu majątkowym jest utrata diety. Pytałam, dzwoniłam, czy mogę swoje oświadczenie przynieść na pierwszą styczniową sesję. Tak, może pani. Dopytywałam w biurze Rady o oświadczenie w sprawie męża. Odpowiedziano mi, że w porządku. Wszyscy na sali wiedzą, że to faktycznie jej ostatnie słowo jako radnej. To samo będzie w czwartek z wójtem, chyba żeby stało się coś zupełnie nieprzewidzianego w Radzie. Od kilku dni wicewójtem w Chełmcu jest Małgorzata Szkarłat, była skarbnik z Podegrodzia. Jest mocno zatroskana tym, co zobaczyła i usłyszała. Ma powody. Po pierwsze Chełmiec nie ma uchwalonego budżetu, a poza tym jest realne niebezpieczeństwo, że straci pracę, gdy wójtowi Stawiarskiemu odbiorą mandat. Tak przynajmniej rozumiane jest w Radzie wejście do gminy komisarza. Na razie radcy prawnego nie wezwano. - Piętnaście minut przerwy - zaproponował radny Józef Konar, przed kolejnymi punktami sesji, która potrwała do późnego wieczora. Wojciech Chmura, "Dziennik Polski" 2007-02-12
Autor: ea