Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Falstart rektora

Treść

Radni odłożyli debatę o grunt pod Instytut Kultury Fizycznej do późnej nocy Pierwsze podejście pod miejskie grunty z przeznaczeniem na Instytut Kultury Fizycznej PWSZ w Nowym Sączu zakończyło się ostentacyjnym opuszczeniem posiedzenia radnych przez rektora Andrzeja Bałandę. Jego magnificencja uznał, że pytania mu zadawane są nie na miejscu, natomiast rajcowie odrzucili projekt uchwały prezydenckiej w tej sprawie jako kompletnie nieprzygotowany. Pierwszą część wczorajszej sesji Rady Miasta zdominowała sprawa przekazania Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej prawie czterech hektarów terenu w Zawadzie, na których znajdują się budynki miejscowego klubu KS"Zawada". Jak "Dziennik Nowosądecki" pisał już obszernie kilka tygodni temu, miałby tam powstać Instytut Kultury Fizycznej tej uczelni, zbudowany na bazie istniejących stadionów, hali sportowej i obiektów hotelowych, praktycznie od nowa i nowocześnie wyposażony. Miałyby tam stanąć duża hala sportowa, stadion lekkoatletyczny, kryta pływalnia, obiekty treningowe i do odnowy biologiczne, boiska do gier zespołowych, słowem zagłębie sportowe. Marszałek województwa Janusz Sepioł określił zamysł instytutu jako kuźnię "kadr przemysłu czasu wolnego". Rektor Andrzej Bałanda od pewnego czasu jest podminowany szansą uzyskania z funduszów marszałka pokaźnej kwoty pieniędzy na ten instytut. Suma waha się między 7 a 11 mln euro. Można ją na taki cel otrzymać niemalże od ręki w sposób bezprzetargowy, pod warunkiem, że ma się przygotowany dosłownie i w przenośni grunt pod inwestycję. W tym celu obiekty w Zawadzie były wizytowane przez przedstawicieli PWSZ i władze miasta. Rektorowi Bałandzie teren przypadł do gustu, bo po prawdzie ze świeczką szukać lepszego. Działaczy KS "Zawada" zaniepokojonych o los klubu rektor uspokaja, że mieliby gwarantowany rozwój. - Chciałbym zaproponować formułę jednego Akademickiego Związku Sportowego Nowy Sącz, bez nazwy PWSZ, który zrzeszałby różne sądeckie kluby sportowe i dawałby im szansę specjalizacji w najlepszych dyscyplinach. My dalibyśmy wykształconą kadrę - mówił nam rektor w trakcie rozpoczętej co dopiero sesji. - Jest projekt uchwały intencyjnej, która tylko wyraża przychylność radnych co do całego przedsięwzięcia. To bardzo dobrze, ale prawdę mówiąc, uważam, że te grunty uczelnia mogłaby otrzymać od miasta. Po co to dwa razy zawracać radnym głowę. Szansa na powołanie instytutu jest duża. Marszałek ma do rozdysponowania duże środki na kilka uczelni w Małopolsce. W trakcie sesji jednak sytuacja mocno się skomplikowała. Rektor chciał zabrać wyprzedzająco głos, ale przewodniczący sesji Piotr Pawnik wstrzymał jego pośpiech do odpowiedniego punktu w porządku obrad. Zapowiedziano go po interpelacjach i specjalnie ogłoszonej przerwie. W jej trakcie zebrały się połączone komisje oświaty, kultury i sportu oraz infrastruktury. Poproszono na posiedzenie tego gremium także rektora. Dopóki wszystko szło po myśli szefa PWSZ i słuchał wspierających głosów radnych, między innymi Grzegorza Dobosza i Józefa Hojnora, wszystko szło jak z płatka. Kiedy jednak radny Artur Czernecki rozpoczął serię bardziej dociekliwych pytań dotyczących samej koncepcji instytutu i możliwości jej realizacji właśnie w Zawadzie, rektor poniesiony nerwami wyszedł ze spotkania. - Myślę, że stało się coś dziwnego - mówił nam radny Maciej Kurp. - Przecież rektor odczuwał naszą przychylność. To naprawdę mogłaby być ciekawa oferta dla miasta. Sam mobilizowałem kolegów do głosowania za taką zmianą porządku obrad, by zmieścić na sesji omówienie tej sprawy. Wiemy, że terminy gonią rektora i dziwię się, że dopiero teraz w takim nagłym trybie sprawa jest forsowana. Swoją uwagę do tego dołożył przewodniczący Piotr Pawnik, informując już tym razem wszystkich na sali, że sam osobiście dzwonił do prezydenta miasta w przeddzień sesji, by ten przygotował odpowiedni projekt uchwały. - Pojawiły się wypowiedzi, że tam się nie da urządzić takiej bazy, bo za mało miejsca i że Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa próbuje powielić nieudane starania właścicieli marketu "Europa II", ale tu mamy do czynienia z uczelnią państwową, a to co się tam zmieści, powinno być zmartwieniem rektora. Jeśli ocenia, że mu się uda, to może warto się nad tym zastanowić - mówił przewodniczący RM. - Ta uchwała nadaje się do kosza - stwierdził radny Grzegorz Dobosz. - Nie określa się w niej zasad, na jakich te grunty miałyby służyć uczelni. Widać, że robiona była na chybcika. To trzeba porządnie przygotować. Część terenów w Zawadzie, na których usytuowane są obiekty sportowe, jest własnością Skarbu Państwa, część oddali przed laty mieszkańcy dla klubu sportowego "Zawada". Sytuacja jest więc skomplikowana. Rektor Bałanda, który wydaje się niektórym osobą łatwą do ogrania, niejednemu politykowi i samorządowcowi w Nowym Sączu przeszedł przez przysłowiowy rozum, ma rękę do inwestycji i pod jego okiem szkoła rozwija się jak burza. Można więc założyć, że i z Zawadą dałby sobie radę. Tylko - jak pewnie powiedział do siebie wychodząc z sali - bez zbędnych pytań. Do zamknięcia numeru gazety sprawa rektora, instytutu i uchwały była otwarta. Wojciech Chmura "Dziennik Polski" 2006-08-30

Autor: ea