Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Gdzie ci strzelcy?

Treść

Orzeł Wojnarowa Orzeł Wojnarowa, który ma za sobą długoletnie występy w piątej lidze, do nowego sezonu przystąpił z jasno określonym celem. Jest nim powrót na niedawno jeszcze zajmowane pozycje. - Dość tułaczki po A-klasowych boiskach. Czas najwyższy na grę w zreformowanej lidze okręgowej - stanowczo zarządził prezes klubu Stanisław Chramęga. Piłkarze najwidoczniej wzięli sobie do serca słowa pryncypała, jako że w pięciu rozegranych dotąd spotkaniach nie zaznali jeszcze goryczy porażki. Dorobek 11 punktów, który gwarantuje Orłowi trzecie na razie miejsce w tabeli, zdaje się jednak nie zadowalać klubowego sternika. - Na egzamin poprawkowy powinni zostać wysłani przede wszystkim napastnicy - powiada Chramęga. - Na osiem strzelonych przez zespół bramek, ci do tej czynności powołani zdobyli zaledwie trzy. To zdecydowanie za mało. Zdaję sobie sprawę, że przed sezonem straciliśmy trzech czołowych graczy: Gigoń przeszedł do Hartu Tęgoborze, Mokrzycki powrócił do Korzennej, Matusik do Grybovii, a dopiero niedawno po przyjeździe z zagranicy zajęcia wznowił Krzysiek Włodarz. W ich miejsce występują przecież inni, równie uzdolnieni zawodnicy. Bryluje wśród nich zaledwie 16-letni środkowy pomocnik Władek Fyda, którego nie tylko ja postrzegam jako wielki talent. Niewiele ustępują mu najmłodszy z braci Olszewskich - Michał oraz Rafał Tarasek. Ci zawodnicy powinni w niedalekiej przyszłości decydować o obliczu drużyny. W polu nie gra ona źle. Schody zaczynają się w momencie zbliżania się do linii szesnastki. Tutaj zawodnicy tracą głowę, gubią się. Właśnie głównie nad poprawą skuteczności popracować musi trener Wacław Grądziel. Ten znakomity w przeszłości piłkarz Sandecji, następnie trener zatrudniany w wielu klubach, prowadzi do boju drużynę z Wojnarowej. Zjednał sobie szacunek i posłuch podopiecznych choćby tym, że nie ogranicza swych czynności do szkolenia seniorów. Jeździ na zawody toczone przez juniorów i trampkarzy Orła, starając się wyłowić wśród nich najbardziej obiecujące jednostki. Ostatnio widziano go na stadionie w Barcicach. - Cenię sobie pracę w Wojnarowej - przyznaje Grądziel. - Widać, że klubowym działaczom zależy na wyniku osiągniętym przez zespół. Myślę, że moje doświadczenie przyda się w walce o awans do szóstej ligi. Gdybym w ten awans nie wierzył, nie podejmowałbym wyzwania. Mecze w roli gospodarza zespół Orła rozgrywa już na nowym, kameralnym stadionie. - Boisko jest długie i szerokie, mierzy 105 na 68 metrów, powinno więc teoretycznie sprzyjać stronie atakującej - kończy Stanisław Chramęga. - Zastanawiam się, co przeszkadza naszym napastnikom w dziurawieniu siatek rywali. I dochodzę do wniosku, że potrzebny im jest mecz, w którym przełamią barierę strzeleckiej niemocy. Jeśli wygrają z kimś różnicą, powiedzmy, pięciu, sześciu goli, to ta snajperska maszynka powinna zaskoczyć. (DW), "Nasz Dziennik" 2006-09-14

Autor: ea