Przejdź do treści
Przejdź do stopki

"Generał" prezesem?

Treść

Dzisiaj rozstrzygnie się, czy Marek Świerczewski, były reprezentant Polski, będzie ubiegał się o funkcję prezesa MKS Sandecja. Swoją decyzję uzależnił od rezultatu przewidzianych na godziny popołudniowe rozmów z przedstawicielami władz miasta oraz z grupą miejscowych biznesmenów.

18 listopada, podczas nadzwyczajnego walnego zgromadzenia, dotychczasowy zarząd klubu ma się podać do zapowiadanej od kilku miesięcy dymisji.

- Jeśli otrzymam gwarancję, że ludzie dysponujący pieniędzmi zechcą zainwestować w klub, moja odpowiedź będzie brzmiała: "tak" - deklaruje starszy z braci Świerczewskich, zwany popularnie "Generałem". - Z tego co wiem, miasto - obecny właściciel klubu - nie chce, by przekształcony on został w spółkę akcyjną. Woli, by zachował status stowarzyszenia. Tak przynajmniej powiedział mi przewodniczący Rady Miasta Jacek Chronowski. Biznesmeni, którzy ewentualnie wyłożą określone kwoty na potrzeby Sandecji, nie muszą się znać na piłce nożnej. Wystarczy, jeśli będą mieli w zarządzie swojego reprezentanta. Myślę, że nadaję się do tej roli. W piłkarskich strukturach tkwię od przeszło dwudziestu lat i wiem, na czym ta cała zabawa ma polegać. Ale powtarzam raz jeszcze: moja aktywność będzie miała sens tylko wówczas, jeśli otrzymam gwarancję płynności finansowej w klubie.

Marek Świerczewski mieszka na stałe w Wiedniu, zajmując się działalnością gospodarczą, którą prowadzi wraz z prezesem Jagiellonii Białystok Wojciechem Sularzem. Zajmuje się głównie rozprowadzaniem sprzętu sportowego, głównie na rynku rosyjskim. W przypadku przyjęcia funkcji prezesa Sandecji, przeprowadzi się do Nowego Sącza, gdzie czeka na niego wybudowany wcześniej dom.

- Propozycję złożył mi Józef Kantor, wiceprezes Sandecji, zarazem dyrektor Wydziału Kultury, Sportu i Zdrowia w nowosądeckim ratuszu - kontynuuje Świerczewski.

- Myślę, że to poważny człowiek - dodaje Marek Świerczewski. - Kontaktowałem się wstępnie z kilkoma osobami, o których wiem, że gotowe są przyjść Sandecji z finansową pomocą. Wydźwięk tych rozmów jest obiecujący. Biznesmeni też jednak stawiają swoje warunki. Nie chcą widzieć w przyszłym zarządzie pewnych ludzi. I ja się im nie dziwię: jeśli ktoś wykłada na przykład milion złotych, to oczekuje w zamian czegoś więcej, niż tylko bezpłatnego karnetu na mecze drużyny piłkarskiej. Nie ma natomiast mowy o tym, by bracia Marek i Piotr Świerczewscy mieli kupować Sandecję. Jak sobie ktoś to wyobraża? Ile ten klub w ogóle kosztuje? Raz jeszcze powtórzę: jeśli zostanę prezesem, to będę wykonawcą woli sponsorów. Choć nie wykluczam, że wraz z Piotrkiem też dołożymy swoje trzy grosze.

Józef Kantor potwierdził, że sugerował Markowi Świerczewskiemu objęcie funkcji prezesa liczącej 95 lat, najstarszej w mieście organizacji sportowej.

- Kandydaturę Marka zasugerowałem prezydentowi miasta oraz przedstawicielom Rady - przyznaje Kantor. - Nie spotkałem się z głosami sprzeciwu. Uważam, że obecnie, kiedy ważą się losy klubu jako spółki akcyjnej, powierzenie troski o Sandecję związanemu z nią emocjonalnie, przy tym szanowanemu w środowisku piłkarskim Świerczewskiemu, wydaje się być rozwiązaniem optymalnym. Wszystko rozstrzygnie się jednak dzisiaj.

Daniel Weimer

"Dziennik Polski" 2005-11-03

Autor: ab