Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Głęboka studzienka

Treść

NOWY SĄCZ. Partactwo budowlane na największej inwestycji komunalnej w mieście

Kilka studzienek kanalizacyjnych jest za głęboko osadzonych w stosunku do powierzchni asfaltu na ul. Prusa w Nowym Sączu. Prowadzone są tam roboty drogowo-kanalizacyjne. Główny wykonawca, limanowski "Wolimex" zapowiada, że poziom zostanie wyrównany, co oznacza, że trzeba będzie ciąć świeżo położony asfalt.

Na miejsce wezwał nas wczoraj jeden z mieszkańców dzielnicy Zawada, który, jadąc samochodem, zapadał się w miejsca, gdzie znajdują się studzienki kanalizacyjne.

- Są o trzy, cztery centymetry głębiej niż poziom asfaltowej nawierzchni. Czy my naprawdę nie umiemy budować dróg? - żalił się rozgoryczony sądeczanin.

Na miejscu zastaliśmy przedstawiciela głównego wykonawcy, Stanisława Pajora oraz Agnieszkę Bajerską, reprezentującą najważniejszego podwykonawcę, Przedsiębiorstwo Robót Drogowo-Mostowych w Nowym Sączu. Towarzyszyli im robotnicy wyposażeni w dwumetrową poziomicę. Agnieszka Bajerska, przyznała, że powodem jej pobytu na ul. Prusa są feralne studzienki kanalizacyjne. To właśnie PRD-M odpowiedzialny jest za nawierzchnię ulicy. Dowiedzieliśmy się, że asfalt był lany w sobotę, a dużo wcześniej wypoziomowane zostały studzienki kanalizacyjne. Na pytanie, jak doszło do tego, że asfalt nie poziomuje z klapami studzienek, padały wymijające i nerwowe odpowiedzi.

- Nie wiem, czemu się tym interesuje prasa, skoro roboty nieskończone. Właśnie po to przyjechałam, żeby ustalić stan faktyczny i to, co jest zrobione nieprawidłowo, naprawić - mówiła pani Bajerska z PRD-M.

Stanisław Pajor najpierw zdziwił się, czemu dziennikarz się tym interesuje, bo "przecież nie będzie płacił za poprawki z własnej kieszeni". Potem, gdy nieco ochłonął z emocji, zaczął tłumaczyć, że być może studzienki osiadły pod wpływem wyrównywania warstw asfaltu ciężkim sprzętem. Wskazał również miejsca na jezdni, które, jego zdaniem, są źle wyprofilowane.

- Poprawimy to w ciągu jednego dnia - zapewniał.

Diabeł tkwi, jak wiadomo, w szczegółach. Nie można inaczej wyrównywać poziomów, jak tylko poprzez wycinanie asfaltu wokół otworów kanalizacyjnych i naruszenie osadzonej w ziemi konstrukcji studzienki. To oznacza w rzeczywistości remontowanie świeżo zrobionej nawierzchni. Robotnicy, którzy kładli asfalt, próbowali partactwo (pytanie: swoje, czy cudze) zatuszować. Wykonali wokół klap łagodne spadki wierzchniej warstwy asfaltu, by różnica poziomów nie była zbyt widoczna, a zapadanie się kół samochodów łagodniejsze. O zaniedbaniu nie powiadomiono też inwestora, czyli Wydziału Inwestycji Urzędu Miasta. Dyrektor Zygmunt Pawlak dowiedział się o całej sprawie od naszego reportera.

- Źle się stało. Wpadki oczywiście trafiają się wszystkim- stwierził dyrektor Pawlak.- Wynika z tego, że wyraźnie nie trafili z poziomami. Nie bardzo przekonuje mnie wersja, że studzienki, z pewnością bardzo mocno umocowane na stabilnym tam gruncie, mogły się ot tak zapaść. Zapoznamy się jak najszybciej z tym, co się tam dzieje. To może mieć konkretne skutki ekonomiczne. Obie firmy mają duże kontrakty, zostały wyłonione w przetargu jako najlepsze.

Ulica Prusa jest jedną z ważniejszych arterii w planach kanalizowania dzielnicy Zawada. Z kolei skanalizowanie tego dużego osiedla to część ogromnego zadania ekologicznego, którym objęte są Nawojowa i częściowo Kamionka Wielka.

(WCH)

Autor: ea