Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Godni zaufania

Treść

Dziś rusza czwarta edycja plebiscytu "Dziennika Nowosądeckiego" na najlepszego strażaka zawodowca i ochotnika 2007 roku. Kolejny raz zachęcamy naszych Czytelników do pokazania ludzi, którzy zwykle pozostają w cieniu, niosąc pomoc ofiarom wypadków, klęsk żywiołowych i pożarów. To uznanie im samym nie jest potrzebne, bo przecież nie działają dla rozgłosu, nie lubią też blasku fleszy. Trzeba jednak docenić ich poświęcenie. Zwłaszcza w sytuacji narastającej emigracji młodych ludzi, wśród których są także strażacy ochotnicy szukający pracy w krajach Unii Europejskiej. - Jeszcze dwa lata temu na dźwięk alarmu do remizy przybiegało tak wielu ochotników, że brakowało dla nich miejsc w samochodach wysyłanych do akcji - opowiada młodszy brygadier Paweł Motyka, zastępca komendanta powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Nowym Sączu. - Dlatego wielu z nich dojeżdżało na miejsce zdarzenia swoimi autami, by pomóc kolegom. Dziś w podobnej sytuacji trudno skompletować załogę nawet jednego pojazdu, chociaż w zależności od tego, jakim wozem dysponuje jednostka, liczy ona od czterech do sześciu osób. Powodem jest przede wszystkim emigracja zarobkowa młodych ludzi, wśród których są m.in. strażacy ochotnicy. Nie bez znaczenia jest też wymuszone ustawą obniżenie granicy wieku druhów dopuszczonych do udziału w akcjach ratunkowych. Przepisy mówią, że nie mogą mieć więcej niż 60 lat. Tymczasem w wielu wsiach tacy właśnie starsi, choć w pełni sprawni strażacy stanowią większość obecnej obsady ochotniczych jednostek. Sporo zamieszania wprowadziły też przepisy określające wypłatę ekwiwalentu za utracone zarobki w związku z wyjazdem do akcji w czasie pracy zawodowej. Interpretowane są one na niekorzyść rolników i bezrobotnych, którzy nie pracują zawodowo, choć wyjazdy także odrywają ich od zajęć.Tymczasem to właśnie ochotnicy są często pierwszymi ratownikami walczącymi z żywiołem. Ratują dobytek i życie swoich sąsiadów zanim nadejdzie pomoc wysłana przez sąsiednie jednostki czy zawodową straż pożarną. Ochotnicy kultywują też tradycję, a remizy pełnią często funkcję lokalnych ośrodków kultury. W tym roku po raz czwarty spróbujemy wspólnie z Czytelnikami wskazać tych, którzy cieszą się największym uznaniem lokalnych społeczności. Wybierzemy najlepszego strażaka zawodowca i ochotnika w powiatach gorlickim, limanowskim i nowosądeckim. Czytelnicy będą też mogli zagłosować na najlepszą ich zdaniem jednostkę OSP. W tym przypadku swoich typów nie mogą zgłaszać członkowie tych jednostek. Inicjatywa pozostaje w rękach np. władz samorządowych, lokalnych organizacji społecznych, czy stowarzyszeń. Zgłoszenia przyjmujemy wyłącznie na oryginalnych kuponach publikowanych na łamach "Dziennika Nowosądeckiego". Można je nadsyłać pocztą lub przynosić osobiście do naszej nowosądeckiej redakcji do 31 stycznia. To wstępna data, bo mając w pamięci trzy poprzednie plebiscyty już dziś możemy założyć, że ostateczny termin prawdopodobnie zostanie wydłużony. To ze względu na duże zainteresowanie ze strony Czytelników, którzy wciągają się do naszej zabawy. Co roku świadczy o tym ilość nadsyłanych kuponów, która w każdej z dotychczasowych edycji sięgała 10 tysięcy. Ta imponująca liczba jest dowodem szacunku dla pełnej poświęcenia pracy strażaków. Nie dziwi zatem fakt, że od lat to właśnie straż pożarna cieszy się największym zaufaniem Polaków. Wierzymy, że tego dobrego trendu nie zmienią nawet przejściowe kłopoty ochotniczych formacji i masowa emigracja zarobkowa, która dotknęła także to środowisko. (SZEL) "Dziennik Polski" 2007-11-09

Autor: wa