Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Gorąco w Glimarze

Treść

GORLICE. Rada Nadzorcza odwołała ze stanowiska prezesa zarządu Rafinerii Nafty "Glimar" Bogdana Janickiego. Sytuację w zakładzie, którego upadłość przed kilkoma dniami ogłosił Sąd Rejonowy w Nowym Sączu, próbuje opanować syndyk. Podczas piątkowego spotkania ze związkowcami potwierdził on wcześniejsze doniesienia "Dziennika" o planach uruchomienia produkcji.

Zanim do tego dojdzie, syndyk będzie musiał coś sprzedać, by zyskać pieniądze na zakup półproduktów, które rafineria mogłaby przerabiać. Na kredyty nie może liczyć, bo "Glimar" ma miliardowy dług, o który lada dzień upomną się wierzyciele.


Zanim do tego dojdzie, syndyk będzie musiał coś sprzedać, by zyskać pieniądze na zakup półproduktów, które rafineria mogłaby przerabiać. Na kredyty nie może liczyć, bo "Glimar" ma miliardowy dług, o który lada dzień upomną się wierzyciele.



W piątek wieczorem związkowcy rozmawiali z syndykiem. Powiadomili go o dwugodzinnym strajku zaplanowanym na środę. Nie obejmie on służb ochrony oraz kotłowni, która musi ogrzewać instalacje przez całą dobę. Przypomnijmy, że związki domagają się m.in. wyższych niż pierwotnie zakładano odpraw dla pracowników, którzy będą musieli odejść z rafinerii. Mimo, że zarząd Grupy Lotos, która w połowie stycznia podpisała z Naftą Polską umowę o kupnie akcji "Glimaru" zapewnia, iż redukcji na wielką skalę nie będzie. Duża część 450-osobowej załogi miałaby bowiem pracować w uruchamianych przez Lotos spółkach Hydrokompleks i Park Technologiczny.


- Nie wierzymy w te zapewnienia - twierdzą związkowcy. - Zwłaszcza, że raz mówi się o pracy dla 300, potem dla 200 osób, poza tym nie podaje się konkretów. Tak do końca nie wiadomo nawet co z programem dobrowolnych odejść, który zgodnie z założeniami Lotosu miałby objąć 150 pracowników. Na razie zgłosiło się dziesięciu chętnych i następnych jakoś nie widać.


Obecnie pewne jest tylko, że Grupa Lotos i Nafta Polska dążą do porozumienia z wierzycielami. Gdyby udało się przekonać banki do redukcji części zadłużenia, to "Glimar" można by uratować. Choć jego gruntownej restrukturyzacji nic już nie powstrzyma.


(SZEL)

"Dziennik Polski" 2005-01-24

Autor: ab