Górna wolta
Treść
Kilkudziesięciu mieszkańców Górnej Łostówki pod Mszaną Dolną od pół roku nie może się doprosić wyjaśnień, dlaczego nie mogą mieć zainstalowanej neostrady i kto za to odpowiada. Wcześniej zmieniono im numery i przeinstalowano do innej centrali. W Telepunkcie Telekomunikacji Polskiej ludzie otrzymują niezmiennie odpowiedź, że nie ma warunków technicznych. - Wcześniej były, więc niech nam oddadzą stare numery - mówią mieszkańcy wsi.
Sprawa jest co najmniej dziwna. Ludzie chcą kupić wcale nie tani towar od instytucji, która wszelkimi sposobami reklamowymi zabiega o klienta. Interwencja "gorszych" ze wsi, jak sami mówią o sobie, jest tyleż w ich interesie, co samej TP.
- Zgłaszamy sprawę do Telepunktu od pół roku - skarżył się nam jeden z mieszkańców. - Najpierw słyszeliśmy, że trzeba czekać trzy miesiące, teraz nam mówią, że warunki techniczne nie pozwalają na zainstalowanie neostrady. Sąsiedzi z Łostówki Dolnej mają stare numery i można u nich bez kłopotu podłączyć neostradę. U nas nie. Nie mamy innej możliwości korzystania z internetu, bo drogą radiową też się nie da. Nikt z naszej grupy nie ma zamiaru płacić za internet z samej sieci telefonicznej jak za rozmowę, bo by nas zjadły takie połączenia. Nasze kłopoty zaczęły się od wolty z nową podcentralą, do której nas przepięto. Dawniej mieliśmy telefony zaczynające się na 3311, albo 3310. Teraz mamy 3349. Nikt nam nie może poradzić, co robić. Dzwoniliśmy na błękitną linię, słyszymy to samo, co w Limanowej, że nie ma warunków technicznych. Chętnie dowiedzielibyśmy się, dlaczego i kto za to odpowiada, że jesteśmy pokrzywdzeni. Chcemy dać zarobić telekomunikacji, ale to widać nikogo nie interesuje. Czujemy się gorzej niż w afrykańskim buszu.
Próbowaliśmy pójść śladem mieszkańców Łostówki. Kierownik Telepunktu w Limanowej nie bardzo wie, co z taką sprawą zrobić. Chciałby pomóc, ale rozkłada ręce. Faktycznie, przy nowych numerach w Łostówce wyświetla mu się w komputerze informacja, że brak możliwości technicznych dla zainstalowania neostrady.
- My tu mamy ograniczone możliwości. Jesteśmy punktem sprzedaży usług. To prawda, że także neostrady, ale w tym przypadku musimy poprzestać na wiadomości, że nie ma warunków - mówi kierownik punktu Janusz Waśko. - Struktura TP jest w tej chwili taka, że poszczególne piony odpowiadają za dane zagadnienia techniczne. To jest skomplikowana sprawa. Być może chodzi o parametry centrali, albo linii przesyłowych.
Próbowaliśmy przez trzy dni skontaktować się z rzecznikiem TP Barbarą Górską, ale potwierdzany kilkakrotnie numer warszawskiego telefonu nie odpowiadał.
- Osobiście cieszę się, że ktoś zajął się wreszcie tą sprawą. Bo to w końcu jest to w naszym interesie. Być może media będą mieć większą siłę przebicia? - mówi z rozbrajającą szczerością kierownik Telepunktu.
Wrócimy do tej sprawy, gdy tylko uda nam się odnaleźć w tej instytucji jakiegoś specjalistę od takich problemów jak w Łostówce. Dla TP trzeba mieć cierpliwość. My ją mamy.
(WCH)
"Dziennik Polski" 2006-03-03
Autor: ab