Gra na trzy bramki
Treść
NOWY SĄCZ. - Konkurs został rozstrzygnięty jeszcze zanim go ogłoszono - mówią przedstawiciele klubów sportowych z Nowego Sącza. Nie podoba im się, że otwarty konkurs ofert na zadania z zakresu sportu i kultury fizycznej został "ustawiony" pod konkretne kluby. To zaproponowane przez prezydenta rozwiązanie ma jednak akceptację większości radnych
W ogłoszeniu przetargowym jasno napisano, że o pieniądze z dodatkowej puli 300 tys. zł na rok 2005 mogą ubiegać się tylko stowarzyszenia sportowe w dyscyplinach: piłka nożna i siatkowa mężczyzn oraz piłka ręczna kobiet.
Wiceprezydent Stanisław Kaim, który stoi na czele komisji konkursowej, już w czasie sesji Rady Miasta nie krył prawdziwych intencji, jakie przyświecały ogłoszeniu rzekomego konkursu. Wyjawił radnym, że większą część puli - 200 tys. zł - według niego powinno dostać borykające się z kłopotami finansowymi Stowarzyszenie Miejski Klub Sportowy Sandecja.
Choć mowa była o konkursie, już w projekcie uchwały wytypowano trzy kluby, które podzielą pieniądze między siebie. Są to: MKS Sandecja, KS Dunajec i AZS PWSZ Olimpia Nowy Sącz.
W uzasadnieniu prezydent napisał, że Klub Sandecja ma trudną sytuację finansową, piłkarki ręczne Olimpii weszły w wyniku reorganizacji do pierwszej ligi, w związku z tym mają spore wydatki związane z wyjazdami, a Dunajec został pozbawiony dochodów, ponieważ obiekty sportowe, z których wynajmu się utrzymywał, przekazano Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Nowym Sączu.
Po takiej deklaracji szefowie Stowarzyszenia AZS MKS Beskid WSB-NLU, udali się do prezydenta z prośbą o wyjaśnienie, czemu ustalił wynik przed ogłoszeniem konkursu. - Prezydent zapewnił nas, że wszystkie kluby mają równe szanse w ubieganiu się o dotację - mówi Jacek Gomulec, trener piłkarek ręcznych Beskidu. W tej sytuacji I-ligowy Beskid również złoży wniosek o dotację.
W rzeczywistości jednak konkurs to fikcja, a pieniądze mają trafić na konta konkretnych klubów według rozdzielnika, o którym oficjalnie mówił przed jego ogłoszeniem wiceprezydent Kaim.
Ciekawe, że oferty konkursowe można składać od października do 29 listopada. Zaś zadania finansowane w ramach konkursu kluby realizują już od 1 listopada, czyli jeszcze przed wpłynięciem ofert i jakimkolwiek rozstrzygnięciem.
Niemniej ciekawe, że ten fikcyjny konkurs ma akceptację większości radnych.
- Co możemy teraz powiedzieć, skoro już zgodziliśmy się na takie rozwiązanie? - pyta wiceprzewodniczący rady Miasta Robert Sobol.
- Chcemy pomóc kilku drużynom i nie ma na to innego sposobu, jak zgodzić się na taką formę. Przyznam, że kłócą się we mnie chęć wsparcia tych klubów ze świadomością, że ten konkurs w takiej formie jest co najmniej kontrowersyjny.
Widząc ogłoszenie o konkursie w internecie byłem bardzo zaskoczony sposobem, w jaki zostało ono sprecyzowane - mówi Marek Oleniacz, przewodniczący Komisji Budżetowo-Gospodarczej Rady Miasta. Radny uważa, że Sandecji, która boryka się z długiem w wysokości ok. 700 tys. zł, należy pomóc, bo takie jest społeczne oczekiwanie. Wsparcia potrzebują też Dunajec i Olimpia. - W końcu dodatkowa kwota 300 tys. zł w budżecie miasta nie pojawiła się przypadkowo, lecz została przesunięta właśnie w tym konkretnym celu - odpowiada Oleniacz.
Czy jednak Rada ma przymknąć oko na "ustawiony" konkurs?
Teresa Cabała, przewodnicząca Komisji Rewizyjnej Rady Miasta uważa, że jej komisja musi przyjrzeć się, jak prezydent przestrzega ustawy o finansach publicznych. Podczas najbliższego posiedzenia zawnioskuje o skontrolowanie tego konkursu. - W ogłoszeniu wyraźnie napisano, że obejmuje on zadania realizowane już przed jego rozstrzygnięciem, a termin realizacji pokrywa się z terminem składania ofert. Jak zwykle prezydent postawił nas pod ścianą: najpierw dzieli pieniądze, potem prosi o akceptację. Dlatego ja w głosowaniu nie poparłam tej uchwały - mówi radna Cabała. (MONK)
"Dziennik Polski" 2005-11-16
Autor: mj