GRAŁA III LIGA
Treść
Kolejarz Stróże - Hutnik Kraków 2-1
Można na nich polegać
Piłkarze Kolejarza dowiedli w niedzielę, że tworzą drużynę z charakterem. Drużynę potrafiącą sprostać niewdzięcznej roli faworyta. Bo, mimo wszystko, z pozycji takowego przystępowali w niedzielę stróżanie do potyczki z liderującym w trzecioligowej tabeli Hutnikiem.
Sukces, wywalczony w twardym, bezkompromisowym boju, jest tym bardziej godny uznania, że krakowianie rozegrali naprawdę dobrą partię, w niczym nie przypominając przeciętnego zespołu toczącego przed dwoma tygodniami zwycięskie dla siebie zawody z Sandecją. Podopieczni trenera Janusza Pawlika nie zrazili się golem, straconym z mocno problematycznego rzutu karnego, nie oddali pola rywalom. Niemal natychmiast, jeszcze przed zejściem do szatni, doprowadzili do wyrównania, by w drugiej połowie zadać decydujące trafienie. Tę niezłomność swych podopiecznych podkreślił trener Janusz Pawlik, konstatując, że właśnie ona leży u podłoża ostatnich sukcesów Kolejarza.
Wszystko więc wskazuje na to, że w Stróżach, zgodnie z życzeniem prezesów Antoniego Poręby i senatora Stanisława Koguta, tworzy się zespół, na którym można polegać. Ten drugi z wymienionych jeszcze przed rozgrywkami napomykał, że marzy, by w podgrybowskiej miejscowości zagościła kiedyś druga liga. Wówczas słowa te traktowano z przymrużeniem oka, jako przejaw typowo polskiego "chciejstwa". Dzisiaj nabierają one zupełnie innego wydźwięku.
Sandecja - Stal Rzeszów 0-1
To nie był przypadek
Przed meczem zadawaliśmy sobie pytanie, czy ubiegłotygodniowe zwycięstwo Sandecji w Sanoku nie było dziełem przypadku? Dzisiaj, kiedy opadły już emocje, wyzwolone potyczką ze Stalą Rzeszów, możemy pokusić się o odpowiedź na tę kwestię. Otóż, mimo porażki w tym meczu, wypada stwierdzić, że podopiecznych Stanisław Filasa stać było na zasłużenie wywieziony z miasta nad Sanem, wywalczony w uczciwym, męskim boju, komplet punktów.
W sobotnim meczu z rzeszowianami mieli, szczególnie w końcowych jego fragmentach, przebłyski naprawdę niezłej, pomysłowej gry, a gdyby Nowak wcześniej wykorzystał idealną sytuację, mogli pokusić się o co najmniej połowiczną zdobycz.
Podobały się szybkie rajdy i mierzone, oddawane w pełnym biegu dośrodkowania Gryźlaka, dość pewnie prezentowała się formacja obronna, w drugiej linii dzielił i rządził Szczepański, po zmianie stron z odsieczą przychodził mu A. Ciastoń, a wprowadzony do gry na dwadzieścia minut młodziutki Kozub dowiódł, że natura obdarzyła go nadzwyczajnym instynktem strzeleckim. Dlaczego więc, skoro dopatrzyliśmy się w postawie sądeczan tak wielu plusów, zeszli oni z boiska pokonani? Ano z powodu bardzo prostego. Trafili na wymagającego rywala, pozornie tylko nastawionego na walkę o remis. Rzeszowianie długimi momentami usypiali biało-czarnych, by następnie kilkoma podaniami błyskawicznie zdobyć teren, siejąc zamieszanie na przedpolu Hładowczaka. Wygrali zasłużenie, ale - przyznali to po meczu sami piłkarze Stali - Sandecja wysoko zawiesiła przed nimi poprzeczkę. Wielce wymowne były zresztą dolatujące na trybuny błagalne okrzyki gości kierowane w ostatnich minutach pod adresem sędziego, by wreszcie skończył zawody, że ich czas już minął.
Trener Filas ma ból głowy. Do kontuzjowanego od dłuższego czasu Świerada dołączył Damasiewicz, który w piątek w zupełnie niegroźnej sytuacji nabawił się urazu kolana. Co prawda do drużyny dołączyli Zawiślan i Mamak, ale nie są to gracze już w chwili obecnej zdolni zbawić zespół MKS. Szkoleniowiec dostrzega jednak światełko w tunelu.
- Pocieszający jest fakt, że drużyna po raz trzeci dowiodła, że potrafi walczyć do końca - przekonuje Stanisław Filas. - Ma siły na więcej niż 90 minut, zamyka rywala na ich połowie. Gdyby jeszcze z tą wytrzymałością szła w parze skuteczność...
Otóż to. (dw) > Piłkarze pod lupą
Kolejarz
Noty skonsultowane z trenerem Pawlikiem: Pyskaty 7, Szczepanik 7, Frohlich 7, Gołąbek 8, Walęciak 7, Mielec 6, Frankiewicz 7, Łukaczyński 7, Trela 8, D. Basta 7, Kogut 5. Wystąpili ponadto: Biernacki, Bergier, Bałuszyński i T. Ciastoń, grali jednak za krótko, by mogli zostać ocenieni.
Sandecja
Hładowczak 5, Polański 5, Szufryn 5, Kandyfer 5, Rusin 5, Gryźlak 7, Szczepański 6, A. Ciastoń 6, Rysiewicz 5, Zachariasz 4, Nowak 4. Wystąpili ponadto Florian, Kozub i Peciak, grali jednak za krótko, by zasłużyć na notę
Autor: ea