Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Groźne ciepło

Treść

Strażacy apelują o rozsądek podczas dogrzewania mieszkań


NOWY SĄCZ - Gwałtowne spadki temperatur sprawiają, że coraz więcej sądeczan zaczyna dogrzewać swoje mieszkania i domy, nie zdając sobie sprawy, że nieumiejętne korzystanie z popularnych farelek czy piecyków gazowych może okazać się tragiczne w skutkach.


Dlatego strażacy apelują o rozsądek. Tylko w minionym tygodniu pożary w Nowym Sączu i Krynicy pochłonęły dwie ofiary śmiertelne. Dotąd nie stwierdzono wprawdzie, by przyczyną tragedii było dogrzewanie budynków. Jednak co roku zdarzają się pożary spowodowane przez przegrzane farelki, czy nieszczelną instalację przy butlach z gazem.



- Trzeba pamiętać o dokładnym przestudiowaniu instrukcji obsługi urządzeń grzewczych - przypomina kpt. Paweł Motyka, rzecznik prasowy komendanta PSP w Nowym Sączu. - Producenci zawsze informują, jak długo sprzęt może być włączony i w jakiej odległości od łatwopalnych przedmiotów należy go umieścić. Nie bez znaczenia jest też fakt, iż urządzenia takie także się nagrzewają. Ta uwaga dotyczy przede wszystkim piecyków. Postawienie ich bezpośrednio na panelach, czy parkiecie, może wywołać pożar. Czasem można zapobiec tragedii, kierując się po prostu zdrowym rozsądkiem. Wiadomo, że pozostawienie na całą noc włączonej farelki oznacza niemal stuprocentową pewność, że źle się to skończy.


Strażacy apelują też o pilnowanie okresowych przeglądów instalacji wentylacyjnej. To istotne, zwłaszcza w przypadku ogrzewania mieszkań gazem. Wydziela się wówczas tlenek węgla, nazywany popularnie czadem. Jest bezbarwny i bezwonny, dlatego stanowi śmiertelne zagrożenie. Często sami nieświadomie je zwiększamy, montując przy otworach wentylacyjnych wiatraczki, mające wywiewać na zewnątrz np. zapachy powstające w kuchni podczas gotowania. Tymczasem zwykle jedynie mieszają one powietrze, które pozostaje wewnątrz mieszkania. Może w nim być także groźny dla życia tlenek węgla.


(SZEL)

"Dziennik Polski" 2005-02-08

Autor: ab