Grzybów było w bród
Treść
Łukasz Słowik zwyciężył w konkursie zorganizowanym podczas II Powiatowego Grzybobrania w Obidzy. W jego kobiałce znajdowało się ok. 120 dorodnych prawdziwków.
Imprezę zorganizowało Stowarzyszenie "Koziarz" przy wsparciu Rady Sołeckiej w Obidzy. Sporo napracowali się przy niej radny Stanisław Jasiński i sołtys Józef Sopata. Podczas festynu na scenie wystąpiły liczne zespoły, m. in. "Mali Zagorzynianie", "Best" i Bambino" z Powiatowego Młodzieżowego Domu Kultury w Starym Sączu, grupy z Łącka, Kadczy i Przysietnicy.
Imprezę zorganizowało Stowarzyszenie "Koziarz" przy wsparciu Rady Sołeckiej w Obidzy. Sporo napracowali się przy niej radny Stanisław Jasiński i sołtys Józef Sopata. Podczas festynu na scenie wystąpiły liczne zespoły, m. in. "Mali Zagorzynianie", "Best" i Bambino" z Powiatowego Młodzieżowego Domu Kultury w Starym Sączu, grupy z Łącka, Kadczy i Przysietnicy. Młodzi ludzie pokazywali, jak należy piłować drewno, podnosili ciężarki i przeciągali liny. W zabawie, którą prowadził Andrzej Krupczyński, uczestniczyło wielu mieszkańców, którzy przybywali całymi rodzinami.
W głównym konkursie dla grzybiarzy zwyciężył Łukasz Słowik, drugie miejsce wywalczył Mateusz Lizoń, a trzecie - Barbara Lizoń. Ta trójka otrzymała dyplomy i puchary, które wręczyli patroni imprezy: starosta Jan Golonka i wójt gminy Łącko Franciszek Młynarczyk.
Łukasz zbierania nauczył się od taty Mieczysława Słowika. Z nim, albo z mamą Bogusławą, czternastoletni dziś uczeń pierwszej klasy Gimnazjum w Jazowsku, od dziecka chodzi po lesie. Obidza nie tylko na Sądecczyźnie znana jest jako miejsce, gdzie w dużych ilościach rosną borowiki, kozaki, kurki i inne gatunki smakołyków.
- Na początku, kiedy znalazłem grzyba, zanosiłem go do taty, żeby ocenił, czy jest jadalny czy trujący - mówi zwycięzca konkursu. - W tej kobiałce mam ok. 120 prawdziwków. Razem z ojcem zbieraliśmy je wczoraj i dzisiaj. Lato jest bardzo suche, więc trzeba chodzić wysoko w góry, bo tam w lasach jest więcej wilgoci i można coś znaleźć. Zbieramy grzyby dla siebie, nie na sprzedaż. Marynujemy je, albo spożywamy na świeżo. Gorsze okazy przeznaczamy na suszenie. (PG)
"Dziennik Polski" 2006-08-22
Autor: ea