Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Hasło - i lecą

Treść

Grupa jedenastu strażaków, lekarz i trzy psy z Nowego Sącza czekają ze spakowanym sprzętem i wszystkimi dokumentami na sygnał wylotu do Nowego Orleanu na pomoc ofiarom tajfunu "Katrina".

Dyspozycja o pełnej gotowości nadeszła w nocy z piątku na sobotę z Komendy Głównej Straży Pożarnej w Warszawie, w ramach deklarowanej przez rząd polski pomocy dla USA. Od tej chwili, po krótkim pobycie w Krakowie, strażacy czekają dosłownie na walizkach. Nieoficjalnie wiadomo, że odlot nastąpi zaraz po niedzieli.

W sobotę tuż po północy komendant główny Państwowej Straży Pożarnej nadbrygadier Piotr Buk przekazał dyspozycję do Nowego Sącza, by w jak najszybszym czasie została przygotowana specjalistyczna ekipa do wyjazdu do Nowego Orleanu. Małopolska Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza rekrutuje się ze strażaków z Komendy Miejskiej PSP w nowym Sączu oraz istniejącej w Biegonicach Szkoły Aspirantów Komendy Wojewódzkiej PSP w Krakowie. Liczy ogółem około 30 członków.

Także i tym razem wybrano spośród nich grupę do określonych zadań w mieście spustoszonym przez tajfun i zalanym wodą. Znalazło się w niej trzech strażaków o perfekcyjnym wyszkoleniu paramedycznym, trzech płetwonurków i trzech ratowników z psami. Osobowy skład jest następujący; dowódca grupy kapitan Bogdan Gumulak, brygadier Maciej Halota, kapitanowie Robert Kłębczyk, Sławomir Wojta, Mariusz Chomoncik (lekarz) i Adam Pióro, st. aspiranci Józef Zygmunt, Krzysztof Gruca, starszy ogniomistrz Zbigniew Kałuziński, aspiranci sztabowi Zygmunt Łatka i Grzegorz Smajdor oraz specjalista Krzysztof Szymański.

Strażacy w tym składzie wyjechali do Krakowa w sobotę o godz. 7 rano, by stawić się w miejsce zbiórki godz. na 9.30. Tam zostały przeprowadzone odpowiednie przygotowania, łącznie z przeglądem ekwipunku, załatwieniem wiz w trybie alarmowym i cała grupa zameldowała się z powrotem po południu w Nowym Sączu. Od tej chwili czeka w pogotowiu na sygnał wyjazdu.

- Ten skład jest nietypowy, razem jeszcze nigdy nie brali udziału w akcjach ratowniczych. Mają trzy tony sprzętu: namioty, stację uzdatniania wody, sprzęt do nurkowania, zestawy medyczne i prowiant na przetrwanie w ekstremalnie trudnych warunkach - powiedział nam wczoraj rzecznik sądeckiej komendy, naczelnik wydziału operacyjno-szkoleniowego, st. kpt. Paweł Motyka.

"Dziennik" dowiedział się nieoficjalnie, że odlot do Ameryki może nastąpić w ciągu najbliższych kilkudziesięciu godzin. Do sądeczan dołączyć ma dwunastu strażaków z Gdańska.

(WCH)

"Dziennik Polski" 2005-09-12

Autor: ab