Jadą goście, jadą...
Treść
Kolejne edycje notarialnych igrzysk zaszczycali swą obecnością znakomici goście, wybitni przed laty, lub wciąż jeszcze aktywni sportowo zawodnicy. Na stadionie w Mszanie Dolnej autografy rozdawali legendarni polscy bokserzy, ze szkoły Papy Feliksa Stamma: Zbigniew Pietrzykowski, Marian Kasprzyk, Jerzy Kulej oraz zmarły przed kilkoma tygodniami Stanisław Dragan. Od wielbicieli nie mogli uciec, i tak naprawdę wcale nie próbowali tego czynić, piłkarze, członkowie srebrno złotej ekipy trenera Kazimierza Górskiego: Jan Tomaszewski, bramkarz, który zatrzymał Anglię na Wembley oraz król strzelców rozgrywanych w 1974 r. w Niemczech mistrzostw świata Grzegorz Lato. Pod Lubogoszcz przyjechali również najszybszy w czasach swej lekkoatletycznej świetności biały człowiek na ziemskim globie sprinter Marian Woronin oraz biegaczka narciarska Helena Mikołajczyk. A w roku ubiegłym, niemal wprost ze "srebrnej" dla siebie olimpiady w Turynie, do Mszany Dolnej zdążył biatlonista Tomasz Sikora. Oczy uczestników rywalizacji notariuszy tym razem skierowane zostaną z pewnością na uznawanego za najlepszego na świecie w historii kolarza amatora Ryszarda Szurkowskiego. Ten były zawodnik Dolmelu Wrocław jest przecież wielokrotnym mistrzem świata, medalistą olimpijskim, zwycięzcą cieszących się kiedyś niebywałą popularnością kolejnych edycji Wyścigu Pokoju. O przewagach pana Ryszarda ze swadą opowiadali do mikrofonów Polskiego Radia redaktorzy Bohdan Tuszyński (Halo, tu helikopter) i Lesław Skinder, kolejni goście tegorocznych igrzysk. Powspominają oni, zapewne z nostalgią, czasy, gdy sport pisało się przez duże "S", a rywalizacja przebiegała w myśl szlachetnych idei barona De Coubertine'a. ."Dziennik Polski" 2007-05-17
Autor: ea