Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Jedni płacą, drudzy nie

Treść

NOWY SĄCZ. W Nowym Sączu grupa nauczycieli pracujących przy maturach, która wykazała godziny ponadwymiarowe, otrzyma zapłatę. Nie oznacza to, że tak będzie w całym regionie. W Limanowej dyrektorzy sztukują wynagrodzenie z własnych pieniędzy. W Gorlicach nauczyciele pracowali za dziękuję. Precedensowe procesy sądowe krakowskich pedagogów wywołały w środowisku, mimo wakacji, gorące dyskusje o zaniechanych świadczeniach w oświacie.

Wczorajszy "Dziennik" zamieścił wzmiankę o niezwykłym procesie o pieniądze za matury, jaki wytoczyły koleżanki z pracy swojemu dyrektorowi Zdzisławowi Kusztalowi z VIII LO w Krakowie. Notatka otworzyła przysłowiową puszkę Pandory. Mimo, że nauczyciele urlopują się i niektórzy dyrektorzy szkół także, wielu jednak dotarło do tej wiadomości.

- Wyrok może mieć precedensowy charakter - uważa dyrektorka nowosądeckiej Delegatury Małopolskiego Kuratorium Oświaty Ewa Gadomska. - Sama byłam nauczycielką i pamiętam, że za poprawianie matur i egzaminowanie ustne były przed laty pieniądze ekstra. Jednak z biegiem czasu odbierano kolejne przywileje z Karty Nauczyciela. Na przykład zapomogi zdrowotne, bezpłatne mieszkania w miejscowościach do 5 tys. mieszkańców. W moim przekonaniu jednak praca przy maturach ma charakter dydaktyczny i mieści się w obowiązkach etatowych. To element zapinający cały proces nauczania.

Dla dyrektora Wydziału Edukacji Urzędu Miasta w Nowym Sączu Waldemara Olszyńskiego sprawa jest dość klarowna.

- Nauczyciel ma pensum 18 godzin lekcyjnych, powinien przepracować 40. Co powyżej, to są godziny ponadwymiarowe i tytuł zapłaty określa już kodeks pracy - powiedział nam dyrektor Olszyński. - Rozmawialiśmy w tej sprawie z dyrektorami szkół, przedstawili nam listy osób i orientacyjną liczbę godzin. W skali miasta to wydatek około 12 tys. zł. Wystąpiliśmy o te pieniądze do ministerstwa oraz Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. Jeśli ich nie dostaniemy, miasto poszuka środków w budżecie.

Zapowiedź wypłat potwierdził wiceprezydent Stanisław Kaim na spotkaniu z dyrektorami:

- Po spotkaniu z nim zrobiliśmy listy - potwierdza dyrektor Zespołu Szkół Elektryczno-Mechanicznych Piotr Lasko. - O krakowskim procesie informował nas już w czerwcu dyrektor Kusztal.

Jednak nie wszędzie jest tak różowo, jak w Nowym Sączu. Na przykład w Limanowej dyrektor Zbigniew Oleksy z Zespołu Szkół Technicznych i Ogólnokształcących próbował rozwiązać problem dodatkiem motywacyjnym.

- To nie zrekompensowało w całości roszczeń. Dodatki otrzymała grupa kilkunastu nauczycieli, którzy pracowali przy egzaminach ustnych najdłużej. Starostwo - co prawda - zaleciło nam zrobienie zestawień tych godzin, ale na razie cisza - powiedział nam dyrektor Oleksy.

Gorlice sprawiają wrażenie najbardziej pogodzonych z losem. Wicedyrektor Zespołu Szkół Ekonomicznych Stanisława Baliszewska otwarcie przyznaje, że jej ludzie pracowali za dziękuję:

- Panie pracowały za darmo. W ubiegłym roku płacone były dodatki motywacyjne. Teraz nic. O ile wiem, we wszystkich szkołach jest tak samo. Żadnych list do starostwa nie robiliśmy. Nie było takich zaleceń.

(WCH)

"Dziennik Polski" 2005-07-13

Autor: ab