Jedwab zamiast lnu
Treść
Bukla ze 100-procentowego jedwabiu, bęben ze 112 klockami i oryginalny geometryczny wzór bez żadnych odniesień do charakterystycznych dla bobowskiej koronki elementów roślinnych - z takim zadaniem zmierzyła się w tym roku Ewa Szpila, zdobywczyni pierwszego miejsca w kategorii koronki dowolnej.
Ewa Szpila, na co dzień księgowa w bobowskim CK, wykonała kolorowy, niezwykle lekki i zwiewny szal. Praca zabrała jej prawie 300 godzin, ale - jak twierdzi - warto było się poświęcić. Zwłaszcza, że zadanie wymagało zastosowania niekonwencjonalnych metod i pracy sekcjami, to znaczy, że nie było to jedynie stosunkowo proste działanie "od marginesu, do marginesu".
- Narzuciłam sobie wysoką poprzeczkę, bo takie wyzwania mnie motywują, poza tym nie lubię się powtarzać - opowiada Ewa Szpila. - Tradycyjna koronka klockowa wykonywana jest z nici lnianej, co było podyktowane względami praktycznymi. Przed wiekami był to materiał stosunkowo niedrogi, poza tym len się nie spiera, więc obrus, czy serweta cechują się trwałością. Oczywiście zdarzało się, że nasze prababcie stosowały także jedwab, ale był on niezmiernie drogi, co automatycznie zmniejszało szanse na korzystną sprzedaż koronki.
Dodajmy, że Ewa Szpila pochodzi z Bielska-Białej, a do stolicy koronki klockowej przyjechała z mężem, rodowitym bobowianinem. Rękodziełem zainteresowała ją... teściowa zaniepokojona faktem, że żadna z córek nie myśli o wyrobie tradycyjnych koronek. Synowa chwyciła bakcyla i dziś reprezentuje Bobową na międzynarodowych targach. Założyła też gospodarstwo agroturystyczne, w którym oferuje wypoczynek połączony z nauką robienia koronki. Ponad 80 proc. gości stanowią nauczycielki, głównie przedmiotów ścisłych. To dlatego, że wykonywanie geometrycznych wzorów wymaga nie tylko wyobraźni, ale i logicznego myślenia. Chociaż trzeba przyznać, że nawet najlepsze matematyczki widok bębna z kilkudziesięcioma parami klocków może przyprawić o szybsze bicie serca.
- Były kiedyś u mnie dwie panie z Janowa Lubelskiego - wspomina Ewa Szpila. - Gdy jedna z nich zobaczyła, jak wieloma klockami trzeba pracować, krzyknęła do koleżanki: To nie dla ludzi. Marysiu, uciekajmy!
"Dziennik Polski" 2006.10.03
Autor: ea