Kalosze, worek, kontener
Treść
NAWOJOWA. Bezrobotni w ramach robót publicznych zbierają śmieci na terenie gminy
Od trzech miesięcy 23 bezrobotnych zatrudnionych przez Urząd Gminy chodzi po lasach i nad potokami w gminie Nawojowa i zbiera śmieci. Równolegle trwają kontrole służb gminnych na prywatnych gruntach.
Nawojowa aspiruje do grona gmin letniskowych, a jedną z zachęt musi być czystość nad potokami i w lasach. Niestety, w miejscowościach położonych w wąskich dolinach, wartki nurt potoków stanowi sposób transportu wyrzucanych śmieci. W korytach mnożą się nielegalne wysypiska. Śmieciami zawalone są lasy Nadleśnictwa Nawojowa. Można tam znaleźć wszystko. Od zwykłych worków z odpadami, po sprzęt domowy czy elementy starych maszyn i samochodów.
Od kilku lat gmina próbuje sobie poradzić z tym problemem. Na początku zatrudniła dwie osoby, które patrolowały brzegi Kamienicy i wpływających do niej strumieni. Ludzie jednak szybko zrezygnowali z obserwowania swoich sąsiadów, w obawie przed ich agresją. Przez ostatnie dwa lata gmina postanowiła zatrudnić zbieraczy śmieci.
- W ubiegłym roku dwadzieścia pięć osób zebrało przez pół roku 250 ton śmieci - powiedział nam wójt gminy Nawojowa Stanisław Kiełbasa. - W tym roku od trzech miesięcy pracują przy zbiórce odpadów po lasach i nad potokami 23 osoby. Umowa z nimi jest podpisana na pięć miesięcy. Współpracujemy w tym programie z Powiatowym Urzędem Pracy. Środki na ten cel pochodzą między innymi z Europejskiego Funduszu Socjalnego.
Większość zatrudnionych przy zbieraniu śmieci, to kobiety. Otrzymują kalosze, rękawice i worki. Ich zadaniem jest gromadzenie odpadów na sterty. Są one zabierane samochodami wynajętymi przez Urząd Gminy i Nadleśnictwo i przeładowywane do kontenerów podstawianych w umówionych miejscach przez sądecką spółkę "SITA".
- Cieszy nas, że chętnie podjęły się tej pracy kobiety, bo bezrobocie wśród nich u nas w gminie jest bardzo duże. Z drugiej strony zdajemy sobie sprawę, że jest to dla nich praca bardzo ciężka - dodaje wójt. - Odkrywane, rozgrzebywane i usuwane są dzikie śmietniska z wieloletnią historią. To może stwarzać wrażenie świeżego zaśmiecania. Niestety, przez sezon wszystkiego się usunąć nie da. Równocześnie prowadzimy akcje edukacyjne w szkołach i kontrole na terenach prywatnych. Za czystość odpowiadają ich właściciele i o tym nie zapominamy. Nie możemy dopuścić do tego, żeby utrwaliło się w naszej społeczności przekonanie, że my śmiecimy, a gmina niech sprząta.
Osoby zatrudnione przy oczyszczaniu gminy z beztrosko wyrzucanych odpadów mogą zarobić "na rękę" miesięcznie do 900 zł.
(WCH)
"Dziennik Polski" 2006-05-30
Autor: ab