Kamień z serca
Treść
Trener Janusz Pawlik:
- Chciałbym w pierwszym rzędzie wyrazić podziw dla hartu ducha wykazanego przez Janusza Świerada i Jarosława Kandyfera - mówił po meczu trener Sandecji Janusz Pawlik. - Jeszcze wczoraj wydawało się, że żaden z nich nie będzie w stanie zagrać w Lubartowie. Obydwaj leczyli bolesne urazy. A jednak wystąpili przeciwko Lewartowi. Udowodnili, że są prawdziwymi mężczyznami, nie poddającymi się słabościom. I zarówno Janusz, jak i Jarek należeli do czołowych postaci w drużynie. Wszyscy zresztą chłopcy świetnie wywiązali się z przedmeczowych założeń taktycznych, unikając przy tym błędów indywidualnych.
- Naszym celem było zaskoczenie rywala atakiem od pierwszych minut spotkania. Zadanie utrudniała nam znacznie fatalna aura i błotniste boisko, Mimo to, udało się. Bramka strzelona na początku spotkania przez Dawida Janczyka ustawiła mecz pod Sandecję. Nie oznacza to, że cofnęliśmy się do obrony. Wręcz przeciwnie, nadal graliśmy "do przodu" i była szansa na dobicie rywala. Na drugą połowę wyszliśmy z zamiarem utrzymywania piłki jak najdalej od własnego pola karnego. I ten cel został zrealizowany. Odnieśliśmy więc w pełni zasłużone zwycięstwo. W ogromnym stopniu zwielokrotnia ono nasze szanse na zachowanie trzecioligowego bytu. Choć dla pewności musimy jeszcze pokusić się o kilka punktów. Nie muszę chyba dodawać, że kamień spadł mi z serca, a radość jest ogromna.
- Dziękując raz jeszcze piłkarzom za niebywale ambitną postawę chciałbym podkreślić, że do sztabu pierwszej drużyny dołączył Jan Klimczak, kierownik zespołu juniorów. Jego debiut w nowej roli nie mógł wypaść lepiej. Ten facet ma naprawdę szczęśliwą rękę!
Wysłuchał: (dw)
"Dziennik Polski" 2005-05-20
Autor: ab