Kawaler roześmianej duszy
Treść
Przed godziną 23 w niedzielę, na Rynku Głównym w Krakowie odebrał Order Uśmiechu misjonarz z zakonu werbistów, pochodzący z Trzetrzewiny, ojciec Stanisław Olesiak. Uroczystość odbyła się w ramach III Ogólnopolskich Dni Integracji "Zwycięłĺ Mimo Wszystko".
Imprezę zorganizowała fundacja krakowskiej aktorki Anny Dymnej. Wraz z ojcem Olesiakiem, przyznawany przez dzieci Order Uśmiechu odebrał znany wokalista Paweł Kukiz.
To, co działo się w niedzielę późnym wieczorem na krakowskim rynku, wykraczało daleko poza ramy zwykłej imprezy rozrywkowej. To było święto człowieczeństwa i człowieka, którego wielkość można dopiero poznać w chwili zmagania się z niepełnosprawnością.
Mimo wszystko. To wszystko, to jest cierpienie, świadomość własnej nieporadności w jakiejś dziedzinie życia. To zwyciężać, to dawać z siebie wszystko tam, gdzie los pozostawił obszar poruszania się, dosłownie i w przenośni.
Taki przykład daje swoim życiem niepełnosprawny misjonarz, któremu choroba nie pozwoliła na kontynuowanie pracy w Angoli. Początkowo poruszał się o kulach. Teraz z wózka inwalidzkiego prowadzi, jak sam mówi, swoją misję wśród niepełnosprawnych z sądeckich stowarzyszeń "Spokojne jutro", "Nadzieja" i "Beskidzkie więzi". To właśnie z tych dwóch organizacji niepełnosprawnych wpłynął od dzieci wniosek o nagrodzenie duszpasterskiej działalności ojca Stanisława Olesiaka Orderem Uśmiechu.
- Ogromne wrażenie na tysiącach widzów niedzielnej imprezy wywarł sposób wnioskowania wielu niepełnosprawnych dzieci - opowiada o swoich wrażeniach członek stowarzyszeń, sądecki radny Artur Czernecki, który sam zorganizował i pokrył koszty przyjazdu ojca Olesiaka i delegacji dzieci niepełnosprawnych do Krakowa. - Nie wszystkie dzieciaki mogły i umiały się podpisać pod wnioskiem. Niektóre wyrażały swoją wolę odciskami palców, były też takie, które mogły tylko dotykiem ust na papierze potwierdzić chęć nagrodzenia swojego opiekuna duchowego.
Odbierając to szczególne wyróżnienie, ojciec Olesiak opowiadał o swojej pracy z małymi dziećmi w Angoli. Podziękował także podopiecznym z "Nadziei" pozostającym pod opieką Jadwigi Jasińskiej i dzieciom, nad którymi sprawuje opiekę Barbara Jurowicz z "Beskidzkich więzi". Wspomniał o modlitwie różańcowej odmawianej za tych niepełnosprawnych, których przybywa każdego dnia i w intencji by było ich jak najmniej.
- Codziennie w wyniku wypadków drogowych na wózek inwalidzki siada jedna osoba - mówił ojciec Olesiak. Wczoraj, gdy już nieco ochłonął po przeżyciach, powiedział "Dziennikowi Polskiemu":
- To było coś wspaniałego, byłem zauroczony i onieśmielony. Mówią: uśmiechaj się, bo to zdrowie, więc żeby mieć zdrowie, trzeba się uśmiechać. Staram się to czynić. A dziś tak niewielu ludzi uśmiecha się do siebie.
Sądeckie dzieci niepełnosprawne, które dzień wcześniej były na spotkaniu integracyjnym Anny Dymnej w Krakowie, odwiedziły Wadowice, by podziękować Ojcu Świętemu za order dla ich duchowego ojca.
(WCH)
"Dziennik Polski" 2006-06-20
Autor: ab