Kogo drażni źródełko?
Treść
NOWY SĄCZ/INTERWENCJA. Ktoś zniszczył źródełko, z którego wielu mieszkańców Nowego Sącza nabierało wodę pitną. Ludzie poprosili nas o interwencję. Pracownicy Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miasta na naszą prośbę próbowali wczoraj pomóc. Okazało się, że teren jest własnością prywatną, tu władza miejska już nie sięga.
Przy ulicy Leśnej w Nowym Sączu spomiędzy kamieni bije źródło, z którego ludzie od lat brali wodę pitną. Sami zabezpieczyli teren, zainstalowali rurki i dzięki temu woda dwoma strumyczkami ściekała do podstawionych butelek.
W wigilię Bożego Narodzenia ktoś rozkopał teren wokół źródełka i uszkodził umocnienia zrobione z folii.
- W którąś sobotę pojechałem po wodę i to, co zobaczyłem, przeraziło mnie. Źródełko ktoś specjalnie zniszczył, prawdopodobnie kilofem i wody już nie ma. Dlaczego zdewastowano to miejsce? - Zastanawia się pan Marek, który poprosił nas o interwencję.
Pojechaliśmy tam wczoraj. Na miejscu rzeczywiście teren jest rozkopany, ale mieszkańcy Sącza nie dali za wygraną. Prowizorycznie uporządkowali teren i nadal nabierają wodę.
- Może komuś z sąsiadów przeszkadzało, że zatrzymujemy samochody na drodze? - zastanawiają się dwaj mężczyźni. Mają przy sobie kilkanaście kilkulitrowych pojemników. Nalewanie idzie im wolno, bo woda spływa do pojemników przez prowizoryczną butelkę z mineralnej zamiast z kranu. Twierdzą jednak, że warto się pomęczyć, bo kawa z takiej wody smakuje nieporównanie lepiej, niż z "kranówki".
- Może by miasto w jakiś sposób zainteresowało się tym miejscem? Teren, w którym to źródełko się znajduje, jest prawdopodobnie własnością gminy. Jest to prośba wielu mieszkańców Nowego Sącza - podkreśla pan Marek.
Lech Traciłowski, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska w Urzędzie Miasta obiecał nam, że zajmie się sprawą. Na razie nie mamy dla amatorów źródlanej wody dobrych wiadomości.
Po kilku godzinach dyrektor ustalił, że działka, na której znajduje się źródło, jest własnością prywatną. A co za tym idzie, miasto nie może ingerować w sprawę.
Na ul. Leśną dyrektor posłał pracowników, by sprawdzili, jak wygląda źródełko i czy można naprawić, co tam zepsuto, by ludziom było wygodniej.
Teren jest wpisany do ewidencji jako las. Na dodatek to jedno wielkie osuwisko. Źródełko bije na styku dwóch prywatnych działek. Spróbujemy dotrzeć do ich właścicieli.
(MONK)
"Dziennik Polski" 2006-01-13
Autor: ab