Kolorowo, lecz nie brutalnie
Treść
Kolejarz Stróże - Górnik Wieliczka
- Mecz nie zawiódł. Kibice nie doczekali się wprawdzie ani bramek, ani technicznych fajerwerków, byli natomiast świadkami niesamowicie zaciętej, lecz nie brutalnej, trwającej przez 90 minut walki dwóch dojrzałych drużyn, wiedzących na czym polegać powinien nowoczesny futbol i o jaką stawkę toczy się rywalizacja.
Stawka pojedynku determinowała trochę zachowawczą postawę obydwu ekip - powiedział "Dziennikowi Polskiemu" po spotkaniu drugiego w trzecioliogowej tabeli Kolejarza z trzecim Górnikiem Wieliczka prezes klubu ze Stróż Antoni Poręba. I trafił w sedno.
Podopieczni trenera Janusza Pawlika podzielili się punktami z graczami Roberta Kasperczyka i jest to rozstrzygnięcie sprawiedliwe. Zawodnicy obydwu stron dali z siebie wszystko, grząskie, nasiąknięte wodą boisko opuszczając na ostatnich nogach. Szkoda jedynie, że ich wysiłku jak gdyby nie doceniał sędzia z Chełma Lubelskiego, który dopuścił do momentami zbyt ostrej gry, z murawy przedwcześnie relegując akurat tych graczy, którzy najmniej na to zasłużyli. Pośrednim efektem tego braku wyczucia okazały się urazy Mateusza Kowalskiego i Jano Frohlicha. Sympatyczny Słowak wprost ze stadionu trafił do ambulatorium, gdzie na rozcięta głowę założono mu pięć szwów. Na szczęście skutki urazu nie powinny być zbyt poważne. Kapitan Kolejarza zatelefonował do naszej redakcji, informując, że czuje się dobrze i nie jest wykluczone, że na własne ryzyko wystąpi już w sobotnim meczu swej drużyny z rezerwą Wisły w Krakowie. To się nazywa poświęcenie!
(DW) > Kolejarz pod lupą
Oceny dla zawodników Kolejarza za ich mecz z Górnikiem Wieliczka: Pyskaty 6, Szczepanik 7, Frohlich 8, Gołąbek 7, Kowalski 7, Biernacki 5, D. Basta 5, Bałuszyński 6, Łukasik 6, Trela 6, Kogut 0, Bergier 5.
Wystąpili ponadto Drąg, Mielec i Łukaczyński, grali jednak zbyt krótko, by zasłużyć na noty. > POWIEDZIELI PO MECZU
Kogut przeprasza
W 39 min spotkania drugą żółtą, w konsekwencji czerwoną kartkę ujrzał napastnik Kolejarza Grzegorz Kogut. Zdaniem zdecydowanej większości obserwatorów meczu, decyzja sędziego była stanowczo zbyt pochopna.
- Pragnę przeprosić kolegów za zmuszenie ich do walki w osłabieniu poprzez wyrzucenie mnie z boiska, a sędziego za to, że po usunięciu mnie z boiska trochę puściły mi nerwy - mówił po meczu Grzegorz Kogut. - Mimo to uważam, że o ile pierwszą kartką ukarany zostałem za faul jak najbardziej słusznie, o tyle z drugą arbiter stanowczo przesadził. Chciałem odkopnąć piłkę poza boisko i naprawdę przypadkowo trafiłem nią w nogi rywala. Czuję się zatem skrzywdzony. Proszę jeszcze napisać, że bardzo cieszę się ze zwycięstwa Sandecji. Grają w niej moi koledzy i naprawdę im kibicuję. Coraz lepsza forma sądeczan sprawia, że przewidziane za tydzień derby regionu mogą okazać się wydarzeniem sezonu. (DW)
"Dziennik Polski" 2006-09-22
Autor: ab